„Powinieneś odejść” – powiedziała.
Jeden z młodszych mężczyzn roześmiał się i odpiął pasek.
„Może po przeszukaniu tego miejsca”.
Przywódca wyciągnął z pochwy długi nóż.
„Oto, jak to może wyglądać. Powiedz nam, gdzie on jest, a może cię nie wypalimy. Może pozwolimy ci odejść ze wszystkimi twoimi częściami. Może trochę się zabawimy, zanim odejdziemy, w zależności od tego, jak bardzo zechcesz być miły”.
Mężczyźni znów się roześmiali.
Ayana spojrzała na każdego z nich po kolei.
Pięciu mężczyzn.
Pięć ciał między Josiahem a światem, który znów chciał nim zawładnąć.
W jej pamięci odezwał się głos ojca.
Poczekaj na moment, w którym pomyślą, że już wygrali.
Przywódca zrobił krok naprzód.
„Ostatnia szansa”.
Ayana podniosła na niego wzrok.
„Miłość nie jest zbrodnią”.