„Ja też.”
„Nie żałuję.”
“Ani ja.”
„Ale pamiętam.”
Jozjasz wziął ją za rękę.
„Pamiętanie jest ceną za to, żeby nie stać się takim jak oni.”
W 1861 roku świat zewnętrzny w końcu się otworzył.
Nadeszła wojna.
Mężczyźni w mundurach przemierzali Wirginię i Karolinę. Armie maszerowały. Plantacje pustoszały. Niektórzy zniewoleni uciekli pod linie Unii. Inni uciekli na bagna. Inni chwycili za broń. Jeszcze inni czekali do nocy i odchodzili z pól, na których zginęli ich dziadkowie. Wiadomości docierały w kawałkach, niesione przez uchodźców, dezerterów, szpiegów i pieśni.
Emancypacja najpierw pojawiła się jako plotka.
Potem papier.
A potem kłótnia.