Miłość nie jest zbrodnią.
Jozjasz umarł pierwszy.
Zdarzyło się to późną jesienią, gdy igły cyprysów brązowiały, a bagna pachniały mokrymi liśćmi. Jego kaszel nasilił się w ciągu miesiąca. Ayana wiedziała to przed nim. Leżał w ich łóżku pod utkanymi przez nią kocami, z ręką w jej dłoni, z oczami utkwionymi w drzwiach, które sam zbudował.
„Czy zostaliśmy uwolnieni?” zapytał.
Ayana pochyliła się bliżej.
„Ty mi powiedz.”
Rozważał to poważnie, jak każdą ważną rzecz.
„Myślę, że wolność to nie miejsce” – powiedział w końcu. „Ale to było blisko”.
Uśmiechnęła się przez łzy.
„Było blisko.”
„Czy było warto?”
Przycisnęła czoło do jego dłoni.
„Każda chwila.”