Prawda była nieznośnie mroczna. Jej dziecko nie było leczone. Było pasożytowane. Zredukowane do żywego worka z krwią, utrzymywanego w kontrolowanym stanie wegetatywnym, aby wyżywić dziedzica dynastii miliarderów.
„A moja krew…” mruknęła Chloé z zaciśniętym gardłem.
„Twoja krew, grupa AB ujemna, była używana do szybszej regeneracji jego krwi po każdym masowym zbiorze” – wyznała staruszka.
Smutek Chloé zniknął natychmiast. W jego miejsce pojawiła się pierwotna, wulkaniczna wściekłość, która ogarnęła każdą komórkę jej ciała. Już nie płakała. Zamierzała zniszczyć ten system.
Odmawiając pójścia na lokalny komisariat policji, obawiając się, że policja jest pod wpływem rodziny de Verneuil, Chloé skontaktowała się z Marcem, byłym adwokatem karnym i przyjacielem z dzieciństwa jej zmarłego męża. Kiedy Marc przeczytał dokumenty i wysłuchał nagrania zeznań Madame Rousseau, oniemiał ze zdumienia.
„To zinstytucjonalizowany handel organami” – mruknął z przerażeniem. „Chloé, jeśli chcemy działać, musimy udać się na sam szczyt władzy. Nie do lokalnego sędziego”. Zamierzam skontaktować się z Centralnym Biurem ds. Zwalczania Przestępstw przeciwko Środowisku i Zdrowiu Publicznemu w Paryżu.
Nastąpiło czternaście dni nieznośnego oczekiwania. Czternaście dni, podczas których Chloé wróciła, by oddać krew po raz ostatni, uśmiechając się do pielęgniarki z sercem przepełnionym nienawiścią, by nie wzbudzić podejrzeń.
18. dnia miesiąca, o godzinie 5:00 rano, flota nieoznakowanych czarnych furgonetek otoczyła duży szpital. Dziesiątki ciężko uzbrojonych funkcjonariuszy z wydziału śledczego i inspektorów zdrowia publicznego szturmowało wejścia. Dyrektor szpitala siedział w swoim gabinecie, skuty kajdankami w piżamie.
Chl