Inna i Walentyna Pawłowna już nie dzwoniły. Dmitrij kilka razy spotkał matkę w sklepie niedaleko jej domu, ale ona ostentacyjnie się odwróciła, udając, że nie widzi syna. Inna wysłała ostatnią wiadomość z drugiego numeru: „Nie zapomnę tego”. Dmitrij usunął ją bez odpowiedzi.
W następnym miesiącu. Pięćdziesiąt dwa tysiące rubli wpłynęło na konto. Aleksandra otrzymała również premię za zrealizowanie planu, plus kolejne dwadzieścia tysięcy rubli. Natychmiast przelała je na swoje konto oszczędnościowe.
Dmitrij spojrzał na telefon i uśmiechnął się:
– Sasza, widzisz? To już całkiem spora kwota.
„Rozumiem” – Aleksandra przytuliła się do męża. „A to dopiero początek”.
Miesiąc później Aleksandra przelała kolejne pięćdziesiąt tysięcy. Dmitrij również otrzymał premię, co zwiększyło sumę o piętnaście tysięcy.
Aleksandra zaktualizowała tabelę.
– Dima, to jest jedna trzecia potrzebnej kwoty!
„Trzecią część” – powtórzył Dmitrij. „To znaczy, że zaoszczędzimy też pozostałe dwie trzecie”.
Odmawiali sobie wszystkiego. Nie chodzili do kawiarni, nie kupowali nowych ubrań, jeśli stare były jeszcze znoszone. Kupowali artykuły spożywcze na wyprzedażach, a rozrywkę zastępowali spacerami w parku i oglądaniem filmów w domu. Każdy zaoszczędzony tysiąc trafiał na ich konto.
Czwarty miesiąc. Dodano pięćdziesiąt jeden tysięcy. Stan konta wynosi teraz dwieście czterdzieści trzy tysiące.
Aleksandra spojrzała na liczby z pewnym podziwem.
„Dima, wyobrażasz sobie? Jeszcze pół roku i będziemy mogli kupić mieszkanie”.
„Mogę sobie wyobrazić” – Dmitrij pocałował żonę. „I wiesz co? Jestem z nas dumny. Udało nam się. Mimo wszystko”.
Miesiąc minął jak z bicza strzelił. Aleksandra zdążyła już przyzwyczaić się do oszczędnego trybu życia, przestała oglądać wystawy sklepowe i unikała centrów handlowych, chyba że było to absolutnie konieczne. Dmitrij też się z tym oswoił – nauczył się naprawiać rzeczy zamiast kupować nowe i opanował kilka niedrogich przepisów.
„Dwieście dziewięćdziesiąt osiem tysięcy” – zameldowała Aleksandra wieczorem po ostatnim uzupełnieniu. „Ponad połowę!”
Szósty miesiąc. Trzysta pięćdziesiąt jeden tysięcy na koncie.
„Dima, patrz” – powiedziała Aleksandra, pokazując mężowi ogłoszenie na stronie internetowej. „Mieszkanie, które oglądaliśmy, jest nadal na sprzedaż. Cena jest ta sama, trzysta siedemset”.
„W takim razie mamy szczęście” – Dmitrij przyglądał się zdjęciom. „Będziemy musieli zobaczyć to osobiście, kiedy zbierzemy potrzebną kwotę”.
Siódmy miesiąc przyniósł niespodziankę. Zwolnił się pracownik, pojawiła się dodatkowa praca, a Aleksandra dostała podwyżkę – jej pensja wynosiła teraz dziewięćdziesiąt pięć tysięcy rubli plus odsetki. Średnio pensja wynosiła sto pięć tysięcy rubli miesięcznie.
„Sasza, jesteś genialny” – Dmitrij podniósł żonę. „Teraz zaoszczędzimy jeszcze szybciej!”
„Szybciej” – zgodziła się Aleksandra. „Odłóżmy nie pięćdziesiąt, a siedemdziesiąt tysięcy”.
Siedemdziesiąt tysięcy dodane do konta. Razem czterysta dwadzieścia osiem tysięcy.
„Jeszcze trzy miesiące” – wyszeptała Aleksandra, zasypiając. „Tylko trzy miesiące”.