„Steven” – powiedziała – „przez dziewięć lat byłam uprzejma wobec tej kobiety, podczas gdy ona podważała autorytet nauczycieli, gnębiła doradców i traktowała edukację publiczną jak ekskluzywną usługę, do której mogła wrócić, jeśli była niezadowolona”.
“Więc?”
„Myślę więc, że część dotycząca wyróżnień akademickich mogłaby zyskać odrobinę napięcia”.
Poświęciliśmy czterdzieści minut na planowanie.
Vera zorganizuje Drewowi boczne wejście. Wydrukuje kolejny egzemplarz jego przemówienia. Odłoży ogłoszenie wyników do czasu rozdania kilku nagród. Dopilnuje, aby profesor Timothy Stevens osobiście wręczył nagrodę za ochronę środowiska. Nie wspomni o zniszczonej sukni, nie ze sceny. Wieczór nie będzie się koncentrował wokół okrucieństwa Candace.
Film będzie koncentrował się wokół osiągnięć Drewa.
To miało znaczenie.
Zemsta może zepsuć coś dobrego, jeśli pozwolisz jej stać się centrum. Nie chciałam, żeby ukończenie szkoły przez mojego syna było poświęcone jego matce. Chciałam, żeby chodziło o niego. Ale chciałam też, żeby Candace poczuła ciężar tego, co zrobiła, i każdy kilogram.
Następnym przystankiem był uniwersytet.
Profesor Timothy Stevens miał gabinet w budynku nauk o środowisku, betonowej konstrukcji zmiękczonej pnączami i studenckimi muralami przedstawiającymi rzeki, korzenie i ptaki. Znalazłem go otoczonego mapami, próbkami gleby i stosami czasopism. Był młodszy, niż się spodziewałem, około czterdziestki, z podwiniętymi rękawami i szczupłą, zwietrzałą powierzchownością kogoś, kto czuje się lepiej na mokradłach niż w pokojach nauczycielskich.
„Panie Griffin” – powiedział, wstając. „Drew często o panu mówi”.
„On też o tobie mówi.”
„Mam nadzieję, że to zwykle dobre rzeczy.”
„Irytująco dobre. Cytuje cię przy kolacji.”
To wywołało uśmiech na jego twarzy. Potem zobaczył moją twarz i uśmiech zniknął.
„Mówiłeś, że to pilne.”
Powiedziałem mu wszystko.
Kiedy skończyłem, profesor Stevens stał zupełnie nieruchomo, z rękami na oparciu krzesła.
„Wiedziałem, że jego matka jest trudna” – powiedział. „Nie zdawałem sobie sprawy, że jest aż tak źle”.
„Drew dobrze ukrywa ból.”
„Wielu wyjątkowych studentów tak robi”. Jego szczęka zacisnęła się. „To jeden z najbardziej obiecujących młodych umysłów, z jakimi miałem okazję pracować. Nie dlatego, że dobrze zapamiętuje. Wielu studentów tak robi. Drew dostrzega systemy. Poziom wód gruntowych, skład chemiczny gleby, zachęty polityczne, wpływ na społeczność – łączy je w naturalny sposób. To rzadkość”.
„Musi to usłyszeć od kogoś innego niż ja”.
„Tak zrobi.”
„Zaoferowałeś mu stanowisko badawcze.”
„Tak. Asystent w projekcie renaturyzacji terenów podmokłych. Pełne finansowanie badań, stypendium, praca w terenie, możliwość zaliczenia publikacji, jeśli dane to potwierdzą”.
„Czy to oficjalne?”
„Może to nastąpić jeszcze dziś wieczorem.”
Spojrzałem na niego. „Czy możesz przynieść list na ceremonię?”
Jego oczy zwęziły się, rozumiejąc. „Chcesz, żeby zobaczyła”.
„Chcę, żeby Drew to widziała. Jeśli akurat patrzy, to nie mój problem”.
Profesor Stevens podszedł do szafki na dokumenty, wyciągnął kopertę z nagłówkiem uniwersytetu i położył ją na biurku.
„Będę tam” – powiedział. „A pan Griffin?”
“Tak?”