CZĘŚĆ 3
Spojrzał na nią, przełknął ślinę i odpowiedział:
„Z tobą… tak”.
Rozbrzmiała muzyka.
W kościele zapadła cisza.
Świece ledwo migotały w chłodnym powietrzu.
Ksiądz otworzył księgę.
A cały świat zdawał się wstrzymać oddech.
„Alexandre de Villiers” – powiedział ksiądz – „czy przyjmujesz Łucję Bernard za żonę, aby…”
Kochać ją i szanować w zdrowiu i w niedostatku, w dostatku i w niedostatku, każdego dnia życia?
Aleksander poczuł ukłucie w piersi.
Spojrzał na Lucie.
Spojrzał na jej dłonie.
Spojrzał w oczy, które czuwały nad nim, nigdy o nic nie prosząc.
„Tak… zgadzam się”.
Cichy szmer przetoczył się przez kościół, a potem znów zapadła cisza.
„Lucie Bernard” – kontynuował ksiądz – „czy bierzesz Alexandre’a de Villiers za męża?”
Uśmiechnęła się przez łzy.
„Tak, zgadzam się”.
I wtedy to się stało.
W dokładnie tym momencie, gdy nie było już odwrotu.
Aleksander powoli puścił podłokietniki krzesła.