Treści promowane
Wielokrotnie nagradzane produkty
Brainberries
Czy wazelina to internetowy sekret rozjaśniania zmarszczek na twarzy?
Herbeauty
Marrakesz: Implanty dentystyczne bez śrub dla seniorów – zobacz, jak to działa!
itsvividleaves.com
Telefon się odblokował.
Były tylko trzy pliki.
Pierwszym był film.
Aleksander siedział w ciemnym pokoju. Miał posiniaczoną twarz i podartą koszulę.
„Wiktorze” – powiedział do kamery. „Jeśli to oglądasz, Boris już ci powiedział, że cię zdradziłem albo że nie żyję”.
Wiktor ścisnął telefon.
„Nie wierz mu. Dowiedziałem się, że sprzedaje ludziom Markowa informacje o naszych trasach. Próba zamachu przed magazynem nie była przypadkowa. Boris to zorganizował, żeby mnie wyeliminować i uzależnić cię od siebie”.
Czas zdawał się stać w miejscu na korytarzu.
„Próbowałem się z tobą skontaktować, ale on przechwytuje wiadomości. Mam dowody. Konta, akta i nazwiska dwóch policjantów, którzy dla niego pracują. Wszystko jest w sejfie w pokoju.
Dom mamy. Pod listwą przypodłogową w pokoju dziecięcym.
Aleksander spojrzał na kogoś poza kadrem.
— Jeśli nie uda mi się, znajdź Elenę. Jest w ciąży. To moje dziecko. Nie pozwól im go dotknąć.
Film się urwał.
Wiktor stał nieruchomo.
Elena cicho płakała.
— Kiedy widziałaś go ostatnio? — zapytał.
— W noc przed jego zniknięciem. Był ranny. Kazał mi odejść, ale odmówiłam. Następnego ranka mieszkanie było puste. W łazience była krew.
— A Boris?
— Przyszedł tego samego dnia. Powiedział, że Aleksander nie żyje i że jeśli się odezwę, moje dziecko pójdzie za nim.
— Dlaczego zaczął pracować w moim domu?
— Bo to było jedyne miejsce, gdzie Boris nie odważyłby się nas otwarcie zabić.
Wiktor spojrzał na nią.
— Więc ukrywałaś się przede mną przez trzy lata.
— Tak.
— A Mila wie, kim jestem?
— Ale ty jesteś wujkiem jej ojca. Ona nic więcej nie wie.
— Dlaczego mnie dzisiaj zapytała?
Elena pokręciła głową.
— Nie wiedziałem, że pokaże ci medalion.
Z holu dobiegł dziecięcy śmiech.
Wiktor spojrzał przez szybę na Milę. Rysowała, pochylając głowę nad stołem.
Jego brat miał córkę.
Mieszkał z nią pod jednym dachem przez trzy lata, nie wiedząc o tym.
Zadzwonił jego telefon.
Borys.
Wiktor odebrał.
— Gdzie jesteś? — zapytał Borys. — Mamy problem. Jedno ze starych kont Aleksandra zostało aktywowane dziś rano.
Wiktor spojrzał na telefon brata w dłoni.
Borys wiedział.
— Już idę — powiedział spokojnie.
— Wszystko w porządku?
— Oczywiście.
Rozłącz się.
Potem zwrócił się do Eleny.
— Zabierz Milę i nie wracaj do rezydencji.
Zbladła.
— On zrozumie.
— On już rozumie.
— Gdzie mamy iść?
— Do starego hotelu Imperial. Poproś o pokój na nazwisko Anna Dimowa. Osoba w recepcji jest moja, ale nie należy do rodziny Borisa.
— A ty?
Wiktor schował telefon z powrotem do marynarki.
— Zapytam mojego najlepszego przyjaciela, dlaczego pochował mojego brata bez ciała.
Część 2 — Zdrajca siedział obok niego przy każdej kolacji, ale nie wiedział, że dziecko już otworzyło mu drzwi do grobu prawdy
Wiktor wrócił do rezydencji krótko po drugiej po południu.
Boris czekał na niego w swoim biurze.
Był rosłym mężczyzną z siwiejącymi skroniami, spokojnym spojrzeniem i blizną na lewym policzku. Na stole przed nim leżały zdjęcia z aparatu, wyciągi bankowe i mapa miasta.
— Gdzie byłeś? — zapytał.
— W przedszkolu.
Borys spojrzał na niego z niedowierzaniem.
— Proszę?
— Byłem ojcem przez jeden dzień.
Na chwilę na jego twarzy pojawił się uśmiech.
— Starzejesz się, Wiktorze.
— Pewnie.
Wiktor nalał sobie drinka.
— Które konto Aleksandra jest aktywne?
Borys wskazał na wydruk.
— Stare konto zapasowe. Ktoś włączył urządzenie zarejestrowane na jego nazwisko.
— To mógł być złodziej.
— Nie. Sygnał pochodzi z przedszkola Swietlina.
Wiktor udawał, że czyta dokument.
— A ty co myślisz?
— Że jest tam ktoś z jego przeszłości.
— Aleksander nie żył.
Borys nie odpowiedział od razu.
— Zgadza się.
— Widziałeś ciało?
— Niewiele zostało do zobaczenia.
— Dziwne.
— Co?
— Nic nie widziałem. Powiedziałeś mi, że samochód spłonął nad rzeką, a policja potwierdziła tożsamość na podstawie zębów.
— Zgadza się.
— Teraz rozumiem, że dentysta, który podpisał raport, dostał mieszkanie od firmy twojego kuzyna.
Boris powoli odchylił się do tyłu.
— Kto ci to powiedział?
— Nie odpowiedział na pytanie.
— Wiktor, uważaj. Ktoś próbuje nas rozdzielić.
— Jak Aleksander?
Wzrok Borisa stał się zimny.
— Był niestabilny.
— Powiedziałeś, że mnie zdradził.
— Zgadza się.
— Komu?
— Markowowi.
— A dlaczego Markow wpłacał pieniądze na twoje konto?
Boris wstał.
— Nie wiem, co widziałeś, ale…