– Nie karzę ciebie. To pierwszy raz, kiedy nie zachowałem tego, co ci zepsułeś.
Bálint rzucił słuchawką.
Ich wniosek został w końcu ponownie złożony na czas, ale podczas dochodzenia odkryto kilka poważnych problemów.
Biznesplan zawyżał przewidywane przychody. Jeden z wymienionych partnerów z Bliskiego Wschodu nie podpisał jeszcze wiążącej umowy. Technologia wymieniona jako zabezpieczenie była częściowo własnością innej firmy.
Nie dowiedziałem się o tym.
Znaleźli się niezależni analitycy.
Komisja poprosiła o uzupełnienie braków, a następnie odłożyła decyzję do kolejnej rundy finansowania.
Firma Bálinta nie zbankrutowała, ale straciła szansę, którą chwaliła się od miesięcy.
Wszyscy na zdjęciach ślubnych wciąż się uśmiechali.
Trzy tygodnie później zadzwoniła do mnie Vanda.
„Wiem, że mnie nie lubisz” – zaczęła.
„Nie znam cię na tyle dobrze, żeby cię nie lubić”.
„Musimy porozmawiać o wniosku Bálinta”.
„Nie mogę o tym rozmawiać”.
„Nieoficjalnie”.
„Nie ma czegoś takiego”.
Słyszałem, jak płacze.
„On mnie obwinia. Mówi, że źle przetłumaczyłem dokumenty”.
„Czy ty je źle przetłumaczyłeś?”
„Poprosił mnie, żebym to zrobiła”. Powiedziałam, że nie jestem zawodową tłumaczką, ale on odparł, że to tylko kilka prostych załączników.
– To dlaczego się tego podjęłaś?
– Bo powiedział, że ty też tak zaczynałaś.
– Ja nie zaczynałam tak. Studiowałam na uniwersytecie przez pięć lat, a potem przez dwa lata pracowałam na kontraktach.
Vanda zamilkła.
– Powiedział mi, że zbudował całą twoją karierę.
– Kiedy się poznaliśmy, pracowałam już w Dubaju. Przyszedł na swoje pierwsze spotkanie reprezentując węgierską firmę.
– Powiedział, że cię gdzieś zabrał.
Na chwilę zamknęłam oczy.
Bálint mnie nie tylko umniejszał.
Zbudował sobie nową historię, w której wszyscy istnieli z jego pomocą.
– Vanda, nie chcę być wmieszana w twoje małżeństwo.
– Ty już jesteś w to zaangażowana. Odkąd zobaczyliśmy to ogłoszenie, ciągle o tobie mówi.
– To jego decyzja.
– Mówi, że bezpośrednio utrudniasz firmie działalność.
– Zgłosiłem konflikt interesów na piśmie. Nie zapoznałem się z żadnym z ich dokumentów.
– Czy on o tym wie?
– Tak.
Długo milczał.
– A potem mnie okłamuje.
– To ty musisz zdecydować.
Rozłączyłem się.
Pierwsze kilka miesięcy w Dubaju było trudne.
Musiałem nauczyć się negocjować, szybko podejmować decyzje i znów mówić „nie”. Kilka razy zostałem do późna, bo byłem wolniejszy od kolegów.
Ale z każdym tygodniem było coraz łatwiej.
Za pierwszą pensję nie kupiłem drogich ubrań.
Wynająłem małe, jasne mieszkanie w spokojnej okolicy, z dala od portu. Jeden z pokoi urządziłem sobie w gabinecie.
Powiesiłem na ścianie naszyjnik, który kupiłem na targu złota.
Nie nosiłem go codziennie, bo bałem się go zgubić.
Ale ponieważ lubiłem patrzeć na niego rano i pamiętać, że kupiłem go dla siebie w dniu, w którym po raz pierwszy go kupiłem, nie czekałem na niczyje pozwolenie.
Sześć miesięcy później zostałem wysłany do Budapesztu na konferencję energetyczną.
Bálint czekał na mnie w hotelowym lobby.
Schudł. Jego marynarka była pognieciona, a pod oczami miał cienie.
„Wiedziałem, że przyjdziesz” – powiedział.
„Przyjechałem na konferencję”.
„Możemy porozmawiać?”
„Mam dziesięć minut”.
Usiedliśmy w ustronnym miejscu w holu.
„Wanda i ja się wyprowadziliśmy” – powiedział.
Nie pytałem dlaczego.
„Wszystko się zmieniło od czasu afery w Dubaju” – kontynuował. „Ciągle mówisz, że kłamałem na twój temat”.
„Kłamałeś?”
„Nie tak. Po prostu… zapamiętałem to inaczej”.
„Mówiłeś, że zbudowałeś moją karierę”.
„Pomogłem ci nawiązać kontakty”.
„Zadzwoniłeś do mnie, żebym był tłumaczem dla klienta na statku, na którym się poznaliśmy. Wcześniej pracowałem w Dubaju przez dwa lata”.
„Dobrze. Może przesadzałem”.
„Mówiłeś też, że nie mogę bez ciebie żyć”.
– Byłem zły z powodu rozwodu.
– Chciałeś rozwodu.
Bálint spojrzał na swoją dłoń.
– Myślałam, że wrócisz.
– Dlaczego?
– Bo zawsze spajałaś nasze życie.
To było chyba jego pierwsze szczere zdanie.
– To dlaczego powiedziałeś, że jestem bezwartościowy?
– Bo skoro doceniam, ile robisz, powinnam też przyznać, jak bardzo jestem od ciebie zależna.
Nie czułam żadnej satysfakcji.
Tylko zmęczenie.
– Emese, moglibyśmy zacząć od nowa.
– Nie.
– Nadal mnie kochasz.
– Kochałam mężczyznę, który siedem lat temu dał mi swoją kurtkę w Dubai Marina i powiedział, że jest pod wrażeniem mojego sposobu pracy. Latami próbowałeś wmówić mi, że ta kobieta już nie istnieje.
– Myliłam się.
– Tak.
– Nie możesz mi wybaczyć?
– Może kiedyś ci wybaczę. Nie mogę się cofnąć.
Wstałam.
Bálint zawołał za mną.
– Jesteś szczęśliwa?
Zadał to samo pytanie, które taksówkarz zadał pierwszego dnia w Dubaju.
Wtedy nie znałem odpowiedzi.
Teraz już wiem.
– Tak – powiedziałem. – Nie dlatego, że odniosłem większy sukces niż ty. Ale dlatego, że nie muszę już udawać mniejszego, żeby być przy tobie.
Po konferencji poleciałem z powrotem do Dubaju.
Tego wieczoru siedziałem na balkonie mojego mieszkania. Światła miasta odbijały się w szklanych budynkach, a w oddali powoli poruszały się statki.
Zdjąłem naszyjnik i założyłem go sobie na szyję.
Bálint powiedział kiedyś, że bez niego nic by ze mnie nie zostało.
Mylił się.
Kiedy go zostawiłem, moje życie się nie skończyło.
W końcu odzyskałem kobietę, którą zbyt długo ukrywałem dla dobra naszego małżeństwa.