Mój dziadek leciał sześć godzin, żeby wziąć udział w ślubie mojego brata – ale rodzice posadzili go za śmietnikami. Mama syknęła: „Ten stary żebrak nas ośmieszy”. Kiedy się odezwałem, uderzyła mnie w twarz i wyrzuciła za drzwi. Pięć minut później, kiedy konwój kuloodpornych SUV-ów wjechał w bramę, moja kochana rodzina nie mogła przestać krzyczeć…