„Zabrałaś moje dokumenty, kontrolowałaś pieniądze i groziłaś, że zabierzesz Mateo”.
„Nie możesz tego udowodnić”.
Valeria wyciągnęła telefon.
„Już to udowodniłaś”.
Każde słowo wciąż było nagrywane na ekranie.
Rodrigo próbował jej go wyrwać, ale Valeria się cofnęła. Wtedy Ofelia go uderzyła, a Camila rzuciła szklanką o podłogę.
„Ochrona!” – krzyknął Rodrigo. „Wyprowadźcie ją, zanim przyjdą ludzie”.
Nikt nie wszedł.
Światła w domu zgasły. Automatyczne rolety opadły, a brama wjazdowa została zamknięta. Don Ernesto pojawił się na ekranie w jadalni w towarzystwie dwóch prawników i kobiety z prokuratury.
„Dzień dobry” – powiedział starszy mężczyzna. „Właśnie usłyszałem zeznanie, którego potrzebowaliśmy”.
Rodrigo uniósł papiery.
„Mam pełnomocnictwo. Nie możesz mnie tknąć”.
Don Ernesto pokazał kolejny dokument.
„To pełnomocnictwo zostało cofnięte sześć miesięcy temu. Od tego czasu każda twoja dyspozycja była rejestrowana jako nieautoryzowane rozporządzanie. Dom nigdy nie był twój. Należy do trustu Valerii i Mateo”.
Camila puściła dłoń Rodriga.
Na zewnątrz zawyły syreny. Potem rozległo się mocne pukanie do drzwi.
Prokurator otworzył teczkę i wymienił przestępstwa, które badali: oszukańcze administrowanie, fałszerstwo, nadużycia finansowe i pranie brudnych pieniędzy.
Rodrigo spojrzał na Valerię z autentycznym przerażeniem.
Ale gdy drzwi zaczęły się otwierać, Don Ernesto dodał coś, co sprawiło, że nawet Doña Ofelia zbladła:
„Musimy jeszcze ujawnić, kto dał nam wszystkie dowody z wnętrza tego domu…”
CZĘŚĆ 3
Drzwi wejściowe się otworzyły i weszła Mariana, gospodyni domu. Pracowała dla rodziny Santillán od pięciu lat i miała przy sobie laptopa, kilka pendrive’ów i zaklejoną kopertę.
Rodrigo spojrzał na nią, jakby właśnie zobaczył ducha.
„Nic nie wiesz” – mruknął.
„Wiem wystarczająco dużo” – odpowiedziała Mariana. „Wiem, że zmuszałaś personel do rejestrowania prywatnych kolacji jako spotkań firmowych. Wiem, że Doña Ofelia żądała fałszywych faktur za meble, podróże i biżuterię. Wiem też, że Doña Camila używała wizytówki w imieniu fundacji dla dzieci chorych na raka”.
Camila próbowała opuścić jadalnię, ale drogę zagrodziło jej dwóch agentów.
Mariana wyjaśniła, że zaczęła robić kopie, gdy odkryła, że pieniądze fundacji są przeznaczane na zabiegi kosmetyczne, hotele i przyjęcia. Początkowo się bała. Rodrigo ostrzegł ją, że może ją zwolnić i donieść na jej syna, który pracował jako kierowca w jednej z firm grupy. Jednak kilka miesięcy później zobaczyła pudełko z dokumentami Valerii, certyfikatami, dowodami osobistymi i pustymi, podpisanymi kartkami papieru.
Znalazła również nagranie.
W nim Ofelia poleciła Rodrigowi sfałszować podpis Valerii, aby wyglądała na odpowiedzialną za kilka wypłat. Planowali zrzucić na nią winę, jeśli kontrola ujawni defraudację.
Don Ernesto z bólu zamknął oczy.
Przez lata nie ufał Rodrigowi, ale Valeria zawsze go broniła. Kiedy starzec prosił o spotkanie, Rodrigo zmyślił choroby, podróże i rodzinne kłótnie. Następnie przechwycił listy, zablokował połączenia i przekonał Valerię, że jej dziadek jest rozczarowany jej małżeństwem.
Izolacja była częścią planu.
„Nie chodziło ci tylko o moje pieniądze” – powiedziała Valeria. „Chciałeś, żebym uwierzyła, że nie mam nikogo”.
Rodrigo próbował się z nią skontaktować.
„Zrobiłem to, bo twój dziadek nigdy mnie nie szanował. Dla niego zawsze byłem tylko chłopakiem bez nazwiska, który poślubił swoją wnuczkę”.
„Dałem ci pracę, dom i zaufanie” – odpowiedział Don Ernesto z ekranu. „Nigdy nie dałem ci pozwolenia na zniszczenie tego wszystkiego”.
Agenci zaczęli odczytywać Rodrigo jego prawa. Zdesperowana Camila wskazała na Ofelię.
„Ona wszystko zaaranżowała. Powiedziała, że Valeria jest słaba i że możemy ją kontrolować”.
Ofelia nerwowo się zaśmiała.
„Nie bądź śmieszna. Przyjmowałaś prezenty, podróże i pieniądze. Nosiłaś nawet biżuterię zmarłej kobiety”.
Camila zerwała bransoletkę i położyła ją na stole.
„Rodrigo powiedział mi, że to jego”.
Valeria podniosła biżuterię. Przez chwilę znów była młodą kobietą, która otrzymała tę bransoletkę od matki, krótko przed tym, jak straciła ją z powodu choroby. Trzymała ją ostrożnie, ale nie czuła ulgi. Nic nie mogło przywołać lat strachu ani nocy, kiedy Mateo kładł się spać głodny.
Doña Ofelia zmieniła strategię. Uklękła przed Valerią i zaczęła płakać.
„Córko, pomyśl o rodzinie. Rodrigo jest ojcem twojego dziecka. Jeśli wsadzą go do więzienia, Mateo dorośnie z bliznami”.
Valeria spuściła wzrok.
„Mateo był już zraniony za każdym razem, gdy pytał, dlaczego ojciec nie przychodzi. Za każdym razem, gdy chorował, a mnie nie było stać na lekarza. Za każdym razem, gdy kpiłaś z nas z tego domu”.
„Nie wiedziałam, że żyjesz w tak złych warunkach”.
Mariana otworzyła kolejne nagranie. Głos Ofelii wypełnił jadalnię.