Nie mogłam dłużej odwlekać operacji.
Dr Evans powiedział, że moje ubezpieczenie pokryje część kosztów, ale niewystarczająco. Do tego dochodzą koszty udziału własnego, opłaty szpitalne, leki i wszelka pomoc, jakiej będę potrzebowała później.
W czwartek włożyłam swoje najlepsze buty do kościoła, schowałam kartę Waltera do torebki i pojechałam autobusem do banku.
Ręce mi się trzęsły. Jazda samochodem wydawała się głupia.
Młoda kasjerka uśmiechnęła się. „W czym mogę pomóc?”
Nie mogłam dłużej odwlekać operacji.
Przesunęłam kartę po ladzie. „Chciałabym wypłacić resztę.”
„Oczywiście.”
„Powinno być 2000 dolarów” – powiedziałam. „Potrzebuję tego na wydatki medyczne.”
Jej uśmiech złagodniał. „Przykro mi to słyszeć.”
„Nie martw się. Nadal stoję prosto.”
Napisała, a potem wyciągnęła rękę. „Czy mogę zobaczyć pani dowód osobisty?”
Podałem jej go.
Jej uśmiech zniknął.
„Potrzebuję go na pokrycie kosztów leczenia.”
„Czy jest jakiś problem?” zapytałem.
„Czy może pani potwierdzić swoje imię?”
„Sylvie.”
„A Walter to…?”
„Mój mąż na papierze. Mój były mąż pod każdym względem, który miał znaczenie.”
Spojrzała na ekran. „Proszę tu poczekać.”
„Czy on to anulował?”
„Nie, proszę pani. Potrzebuję kierownika oddziału.
„Czy możesz potwierdzić swoje nazwisko?”
„W sprawie wypłaty dwóch tysięcy dolarów?”
„Rozumiem” – powiedziała cicho. „Ale powinniśmy byli skontaktować się z tobą wcześniej”.
Zacisnęłam palce na pasku torebki. „W jakiej sprawie?”
Kilka minut później wyszedł kierownik, pan Cooper, trzymając zaklejoną kopertę.
„Sylvie?”
„Tak”.
Spojrzał na mój dowód osobisty. „Jesteś upoważnionym posiadaczem karty do tego konta. Dlatego możemy z tobą o tym porozmawiać”.
„Ale powinniśmy byli skontaktować się z tobą wcześniej”.
„To dlaczego jesteś taka zmartwiona?”
„Walter zostawił instrukcje. Mieliśmy ci to dać, kiedy pierwszy raz użyłeś karty.
Wpatrywałem się w krzywe pismo Waltera na kopercie.
„Powiedział mi, że to pieniądze na nagłe wypadki”.
„Na początku tak było”.
„Na początku?”
Pan Cooper zaprowadził mnie do swojego biura i wydrukował kartkę. „Proszę sprawdzić aktualne saldo”.
„To dlaczego wyglądasz na tak zaniepokojonego?”
Kwota wynosiła 48 216,73 dolarów.
Usiadłem ciężko. „To nie moje”.
„Należy”.
„Nie. Na tej karcie było dwa tysiące dolarów”.
„Pięć lat temu, tak. Od tamtej pory emerytura Waltera wpłacała co miesiąc.
Zapadłam w fotel.
„Dlaczego?”
„To nie moje”.
Pan Cooper wskazał na notatkę. „Każda wpłata jest taka sama”.
Przeczytałam to dwa razy.
„Należne Sylvie”.
Ścisnęło mnie w gardle.
„Otwórz kopertę” – powiedział delikatnie pan Cooper.
Rozdarłam ją kciukiem.
W środku była jedna strona.
„Otwórz kopertę”.
„Sylvie,
Jeśli to czytasz, w końcu użyłaś karty.