Bence:
„Spłacę twój kredyt i będziesz mógł się wprowadzić do domu.”
Zgodnie z zeznaniami Ildikó wiedziała, że krem wywoła jedynie złe samopoczucie, które później można by przypisać problemowi z sercem.
Nie wiedziała, że jej syn dodał do niego tak silną substancję.
Ale wiedziała, że spiskują przeciwko mnie.
Wiedziała o ubezpieczeniu.
Widziała, że Bence nie chciał, żeby od razu wzywali pomocy.
I tak ukradła słoik.
Nie po to, żeby mnie ratować.
Ale dlatego, że naprawdę wierzyła, że to tylko drogi krem i myślała, że jej syn wybrał inną metodę.
Kiedy skonfrontowano ją z własnymi wiadomościami, zaczęła płakać.
– Nie chciałam umrzeć.
„Kata też nie” – odpowiedział śledczy.
Sprawa ubezpieczeniowa stała się jeszcze poważniejsza.
Na początku pracownik biura maklerskiego twierdził, że stawiłem się osobiście i że sprawdził mój dokument tożsamości.
Policja zażądała nagrania z kamery monitoringu.
To nie ja byłem tam tego dnia.
Kobieta o podobnej budowie ciała, w okularach przeciwsłonecznych i peruce, siedziała przed sprzedawcą. Jej twarz była widoczna na kilku nagraniach.
Była koleżanką Bence’a.
Kobieta miała na imię Tímea.
Ta sama Tímea, którą Bence twierdził od miesięcy, była po prostu jego asystentką w projekcie.
Kiedy policja pojawiła się u niej, początkowo zaprzeczyła.
Potem znaleźli perukę, kopie dokumentów ubezpieczeniowych i kilka wiadomości od Bence’a w jej mieszkaniu.
„Musisz tylko podpisać. Kata rzadko się maluje, nikt nie zauważy jej w okularach”.
„Jeśli dostanę pieniądze, zamknę całą sprawę i odejdziemy razem”.
Tímea twierdziła, że Bence powiedział jej, że sprawa ubezpieczeniowa była tylko częścią programu pożyczkowego. Nie wiedział o zatruciu.
Jednak później na jego telefonie znaleziono wiadomość:
„Kiedy w końcu będziemy wolni?”
Odpowiedź Bence’a:
„Po rocznicy”.
Tímea rozpłakała się.
Przyznała, że mieli romans.
Powiedziała też, że wiedziała, że Bence chce się mnie pozbyć.
Twierdziła, że nie rozmawiali otwarcie o morderstwie.
„Jak pani myślała, że droga będzie wolna?” zapytał ją śledczy.
„Powiedział, że Kata zniknie z naszego życia”.
„Z rozwodem?”
Tímea nie odpowiedziała.
W międzyczasie wróciłam do mamy.
Nie chciałam wracać do domu, który dzieliłyśmy. Czułam zapach szarej śmietany w każdym pokoju, mimo że policja dawno temu zabrała mi słoik.
Mama nie pytała, dlaczego nie powiedziałam jej wcześniej o tym, jak Ildikó mnie traktuje.
Po prostu ścieliła mi łóżko, stawiała przede mną ciepłą zupę i zostawiała otwarte drzwi do swojej sypialni na noc.
Czasami budziłam się o świcie i pocierałam sobie twarz.
Jakbym wciąż była
Chcę zmyć z siebie to, co nigdy do mnie nie dotarło.
Mój prawnik złożył pozew o rozwód.
Bence wysłał list z więzienia.
„Kata, to wszystko to nieporozumienie. Stało się tak przez chciwość mojej matki. Chciałem tylko, żebyś się bała i w końcu zmieniła nasze życie”.
Nie rozumiałem, co miałem zmienić.
Może chodziło o to, że przeżyłem.
W kolejnym liście błagał.
W trzecim groził.
Napisał, że jeśli złożę przeciwko niemu zeznania, upubliczni moje dokumenty szpitalne i fakt, że po poronieniu byłam u psychologa. Chciał udowodnić, że jestem niestabilna psychicznie, więc moje zeznania nie są wiarygodne.
Mój prawnik przekazał wszystkie pisma do prokuratury.
A psycholog szpitalny sporządził opinię, że proces żałoby nie czyni nikogo niepoczytalnym.
Rozwód został orzeczony przed rozprawą karną.
Bence nie chciał podpisać umowy o podziale majątku.