Za Iriną pojawiła się moja siostra, Joanna.
Miała na dłoniach rękawice ogrodnicze i ten sam spokojny wyraz twarzy, który widziałam u niej za każdym razem, gdy wiedziała, że wybuchnie skandal.
Viorica pobiegła do bramy.
„Joanno! Powiedz im, żeby otworzyli! Elena doskonale wie, że się tu dzisiaj przeprowadzam!”
Moja siostra zdjęła rękawiczki.
— On wie.
„Więc co to za cyrk?”
Andriej wziął klucz.
„A dlaczego zmieniłeś zamek?”
Joanna spojrzała na niego.
„Bo Elena nas o to prosiła.”
„Gdzie jest moja żona?”
„Vine.”
Nie musiał długo czekać.
Kilka minut później wysiadłem z samochodu i podszedłem do bramy.
Viorica czekała na mnie przy dwóch walizkach ze skrzyżowanymi ramionami.
„Wreszcie! Co to wszystko znaczy?”
Andriej pokazał mi zamek.
„Eleno, otwórz bramę.”
„Nie mogę.”
„Co masz na myśli mówiąc „nie możesz”?”
Stanąłem przed nim.
— Nie mam już klucza.
Andriej zaśmiał się nerwowo.
— To kup jeden od Joanny.
„Ona też mi tego nie da”.
Viorica straciła cierpliwość.
„Na litość boską, Eleno! Przyszedłem się przeprowadzić! Mówiłaś, że rozwiążesz problem!”
— Dokładnie to zrobiłam.
Andriej spojrzał na mnie przez kilka sekund.
— Co zrobiłaś?
— O co mnie prosiłaś?
Wyjęłam teczkę z torby.
— Przeniosłam dom na inną nazwę.
Twarz Vioriki natychmiast rozpromieniła się uśmiechem.
Odwróciła się do syna z miną kogoś, kto właśnie wygrał.
„Widzisz? Mówiłam ci, że w końcu się domyśli”.
Wyciągnął do mnie rękę.
— Oddaj mi dokumenty.
Nie dałam mu ich.
— To nie dla ciebie.
Jego uśmiech zniknął.
— Co masz na myśli?
Spojrzałam na Andrieja.
— Powiedział mi, że w rodzinie nie powinniśmy siedzieć i liczyć, co moje, a co twoje. I nalegał, żebym przepisał dom na inne nazwisko.
— Tak, w imieniu matki!
— Nie. Powiedziałeś mi, że muszę rozwiązać problem. I rozwiązałem go.
Wskazałem na ludzi na podwórku.
— Dom należy teraz do Joanny i Iriny.
Przez kilka sekund nic nie było słychać.
Viorica pierwsza się otrząsnęła.
— CO zrobiłeś?!
— Przekazałam dom.
— Mój dom?!