Sześć miesięcy później spacerowałem po małej kawiarni w mieście.
Samotnie.
W spokoju.
Moje imię nie było już obok jego. Moje życie nie było już podzielone kłamstwami.
Po raz pierwszy od dwunastu lat odetchnąłem z ulgą.
I wtedy zrozumiałem:
Nie każda zdrada oznacza koniec.
Niektóre są początkiem.