„Valeria, proszę, posłuchaj mnie” – powiedział.
„To nie tak, jak myślisz”.
Długo patrzyłam na niego bez emocji.
—Wtedy — odpowiedziałem — wyjaśnij mu, dlaczego używałeś zarobionych przeze mnie pieniędzy w noce, kiedy mnie przy tobie nie było.
Nie było odpowiedzi.
Camila osunęła się na krzesło, jakby nogi nie mogły jej już utrzymać. Łzy spływały jej po twarzy, ale żadna z nich mnie nie dotknęła.
Kierownik restauracji podszedł niepewnie.
—Czy jest jakiś problem?
Spojrzałam na niego i ledwo się uśmiechnęłam.
„Nie” – powiedziałem.
„Tylko prawda, która w końcu wyszła na jaw”.
Nikt nas nie zatrzymał.
Kiedy wyszedłem na zewnątrz, powietrze na tarasie było zimne. W dole migotały światła Monterey, obojętne na światy, które właśnie się rozpadły.
Raúl i ja zostaliśmy przy barierce.