Adrien zamrugał.
Claire otworzyła usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
Spojrzałam na męża.
„Chciał pan wiedzieć, za kogo mnie uważa, Adrien?”
Zrobiłam krok w jego stronę.
„Właściciel”.
Jego twarz zbladła z całej arogancji.
„Co…?”
Mówiłam powoli, żeby wszyscy goście mogli usłyszeć.
„Pałac Belle-Rive należy do Grupy Moreau”. Tej samej grupy, która poprzez spółkę holdingową posiada również większość udziałów w firmie, w której pani pracuje. Firmie, w której pani myślała, że zamierza panią zatrudnić jako starszego wspólnika.
Adrien cofnął się, jakbym go uderzyła.
„Nie… To niemożliwe”.
„Nie, Adrien. Niemożliwe, że myślałeś, że możesz użyć mojej karty, żeby zapłacić za ślub z moją najlepszą przyjaciółką w moim własnym luksusowym hotelu”.
Claire zakryła twarz dłońmi.
„Isabelle, nie wiedziałam…”
Odwróciłam się do niej.
„Czego nie wiedziałaś, Claire? Że jestem jego żoną? Spałaś w moim pokoju gościnnym. Jadłaś przy moim stole. Nazywałaś mnie swoją siostrą”.
Rozpłakała się.
„Powiedział mi, że jesteś w separacji…”
Adrien natychmiast jej przerwał:
„Zamknij się, Claire!”
Cicho się zaśmiałam.
„Jak elegancko”. Nawet w obliczu upadku wciąż znajdujesz kogoś, kogo możesz nienawidzić.
Potem wyjęłam telefon.