Karim zaśmiał się głośno. „Ty? Naprawdę w to wierzysz, głupcze? Zobaczymy, co zrobisz!”.
Nie odpowiedziałem mu. Otworzyłem drzwi i wyszedłem. Na zewnątrz było zimno, a willa za mną rozświetlała się drogimi światłami i złudnym poczuciem prestiżu, które ludzie mylą z władzą… ale znałem prawdę… to wszystko było pożyczone i nadszedł czas rozliczenia!
Gdy tylko przeszedłem przez żelazną bramę, przede mną zatrzymał się ogromny, opancerzony, czarny mercedes. Wysiadł z niego mężczyzna w eleganckim garniturze i otworzył mi drzwi z najwyższym szacunkiem i poważaniem. Powiedział: „Proszę pani… Pan Bashir Escalante, pani ojciec, oczekuje pani w siedzibie firmy… a prawnicy przygotowali całą dokumentację i aktywowali klauzule karne”. Za mną śmiech i triumf całkowicie ucichły… Słyszałem tylko swój oddech.
Wsiadłem do samochodu, wyjąłem telefon i wykonałem tylko jeden telefon. Gdy tylko połączenie się połączyło, wypowiedziałem trzy słowa: „Zamknijcie wszystko… dziś w nocy!”.
Willa zniknęła z lusterka wstecznego za mną. Wziąłem pierwszy głęboki oddech od czterech lat. Karim myślał, że właśnie wyrzucił swoją biedną, bezbronną żonę. Nie wiedział, że wypowiedział wojnę jedynej kobiecie, która trzymała w rękach całe jego imperium. A o świcie jego kochanka, jego matka, jego firma i wszyscy, którzy się ze mnie śmiali, dowiedzą się, z jakim potworem się obudzili!
Co Marianne zrobi Karimowi i jego matce, gdy dowiedzą się, że jest córką wielkiego biznesmena i to oni dla niej pracują? I jakiego szoku doświadczy Szahinaz, gdy zamiast być damą pałacu, zostanie wyrzucona na ulicę? I jak Karim mógłby próbować płaszczyć się u jej stóp, by uchronić się przed więzieniem i bankructwem?
Drzwi mercedesa zamknęły się cicho, ale dla Karima ten dźwięk był jak zamknięcie drzwi grobowca, zamykających całe jego życie.
Stał w bramie willi oszołomiony. Uśmiech zniknął z jego twarzy, a ręka, którą mnie uderzył, zaczęła drżeć po raz pierwszy.
Szahinaz podeszła do niego zaniepokojona. „Karim, kim jest ten mężczyzna?”
Ale Karim nie odpowiedział.
Wpatrywał się w czarny samochód, który powoli odjeżdżał, a mężczyzna, który otworzył mi drzwi, stał z najwyższym szacunkiem, jakby miał do czynienia z królową, a nie z żebrakiem.
Jeszcze kilka minut temu ją obrażali.