Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że szyje najważniejszą rzecz, jaką kiedykolwiek założę.
Kiedy zapytałam, skąd w ogóle umie szyć, zignorował to. „YouTube… i stary zestaw do szycia twojej mamy”.
Ta odpowiedź mnie rozbawiła – ale też zdenerwowała.
To był mój tata, John. Potrafił naprawić wszystko, rozciągnąć posiłek na kilka dni i znaleźć humor niemal we wszystkim. Był taki odkąd moja mama odeszła, gdy miałam pięć lat, i zostaliśmy tylko we dwoje.
Pieniędzy zawsze było mało, więc wcześnie nauczyłam się nie prosić o zbyt wiele.
Kiedy nadszedł sezon balów maturalnych, wszyscy mówili o drogich sukienkach, butach i wielkich planach. Cicho powiedziałam tacie, że może zamiast tego pożyczę sukienkę.
Spojrzał na mnie uważnie i powiedział: „Zostaw tę sukienkę mnie”.
Na początku się zaśmiałam – brzmiało to niemożliwie w jego ustach – ale mówił serio.
Po tym zaczęłam zauważać pewne rzeczy. Szafa była zamknięta. Paczki pojawiały się i znikały. W nocy słyszałam ciche buczenie maszyny do szycia.