Klamka powoli się obróciła.
Eliza przestała oddychać.
Mathis przytulił się do niej, drżąc tak mocno, że szczękał zębami. Zakryła mu usta dłonią, nie po to, by go przestraszyć, ale by przypomnieć mu, że w tej chwili cisza jest ich jedyną ochroną.
W przedpokoju Laurent odezwał się cicho:
„Proszę wejść szybko. Latarnie są zapalone; ktoś mógłby nas zobaczyć”.
Kobiecy głos odpowiedział nerwowo: