Pan Armand.
Sąsiad z końca ślepej uliczki.
Dyskretny emeryt, który całe dnie spędzał na przycinaniu krzewów róż, naprawianiu starych mebli i karmieniu bezdomnych kotów z sąsiedztwa.
„Pani Morel” – powiedziała policjantka – „pan Armand wysłał pani wiadomości”.
Starszy mężczyzna spuścił wzrok.
„Przepraszam, że nie zapukałem wcześniej. Widziałem, jak pani mąż grzebał w śmieciach, zanim wyszedł z torbą. Wydało mi się to dziwne. Więc poszedłem sprawdzić. Znalazłem opakowanie i papier. Potem usłyszałem pani głos przez okno w łazience”. Bałem się, że narażę panią na niebezpieczeństwo, więc wysłałem wiadomość i zadzwoniłem na policję.
Elise zakryła usta dłonią.
„Uratowała nam pani życie”.
Pan Armand pokręcił głową.
„Nie. Po prostu nie odwróciłem wzroku”.