Léa pokręciła głową.
„Dzisiaj płacę. I mam wieści.”
Élise wytarła ręce o fartuch.
„Jakie wieści?”
Léa spojrzała na Mathisa, który pomagał panu Armandowi odkładać książki na wspólną półkę.
„Apelacja Laurenta została odrzucona. Wyrok jest w mocy.”
Élise przez chwilę stała bez ruchu.
Potem wzięła głęboki oddech.
To nie była radość.
To był spokój.
Łagodny, cichy spokój, wchodzący powoli jak słońce przez okno.
Mathis podsłuchał rozmowę i podszedł bliżej.
„Więc to naprawdę koniec?”
Élise spojrzała na syna.