Kto to był?
Drzwi zaskrzypiały.
Jeszcze jedno kopnięcie i zamek by puścił.
„Laurent, przestań!” spanikowała Valérie. „Jeśli policja przyjdzie i zobaczy, jak wyważasz drzwi, to koniec!”
„To koniec, jeśli będą gadać!” odpowiedział.
W tym momencie w pobliżu zawyła syrena.
Potem kolejna.
Niebieskie światła błysnęły przez małe, wysokie okno łazienki, tworząc błyski na białych ścianach.
Laurent zatrzymał się jak wryty.
Valérie jęknęła:
„Boże…”
Z zewnątrz rozległ się krzyk:
„Policja! Otwierać natychmiast!”
Laurent rzucił się do biegu.
Élise usłyszała pospieszne kroki, szuranie mebli, płacz Valérie, a potem gwałtowne otwarcie tylnych drzwi.
Ale nie uciekli daleko.