„Élise?” – zawołał cichym, fałszywym, niemal czułym głosem. „Kochanie?”
Élise ściszyła krew w żyłach.
Spróbował nacisnąć klamkę.
Zamknięte.
Przez chwilę cisza była tak ciężka, że Elise pomyślała, że jej serce ich zdradzi.
Wtedy Laurent zapukał raz.
„Elise”.
„Nic”.
Zapukał ponownie, mocniej.
„Otwórzcie te drzwi”.
Mathis płakał bezgłośnie. Łzy spływały mu po twarzy, ciepłe, ciche, przerażone. Elise wzięła twarz syna w dłonie i wyszeptała:
„Spójrz na mnie. Jesteś odważny. Jeszcze trochę”.
Z drugiej strony Valérie odetchnęła:
„Czy oni już się obudzili?”
„Chyba tak”, odpowiedział Laurent.
Głos mu się zmienił.