Był teraz wyższy, z dziecięcą twarzą, która stopniowo stawała się twarzą nastolatka. Ale w jego oczach wciąż widziała małego chłopca, który trzymał ją za rękę w łazience.
Dotknęła jego policzka.
„To już koniec, kochanie”.
Mathis lekko zmarszczył brwi.
„A teraz?”
Elise rozejrzała się.
Widziała Claire nakrywającą do stołu.
Widziała pana Armanda uśmiechającego się do małej dziewczynki wybierającej książkę.
Widziała kobiety rozmawiające w kącie kawiarni, niektóre z czerwonymi oczami, inne śmiejące się po raz pierwszy od dawna.
Widziała życie.
Całe.
Niedoskonałe.
Ale życie.
„Teraz” – powiedziała Elise – „idziemy dalej”.