Przez chwilę siedzieliśmy w komfortowej ciszy, obserwując, jak wiatr szeleści w koronach wiecznie zielonych drzew.
Wtem, głęboko w kieszeni płaszcza, zawibrował mój nowy telefon na kartę.
Zmarszczyłam brwi i go wyciągnęłam. Ekran jasno świecił w cieniu. Numer zastrzeżony. Tylko trzy osoby na świecie miały ten numer, a Mark siedział tuż obok mnie. Zawahałam się przez ułamek sekundy, zanim przesunęłam kciukiem po ekranie. Przycisnęłam telefon do ucha.
„Halo?” – powiedziałam.
Po drugiej stronie nie było żadnego głosu. Słychać było tylko ciężki, rytmiczny oddech. Powolny, miarowy wdech, a potem przemyślany wydech. To był dokładny, nieomylny rytm oddechu Silasa.
Rozległ się ostry trzask i połączenie się urwało.
Powoli odłożyłam słuchawkę. Zimny wiatr owiał park, chłodząc pot na moim karku. Spojrzałam na horyzont, na poszarpane szczyty gór w oddali. Nie drżałam. Nie panikowałam. Po prostu wyciągnęłam rękę i mocniej ścisnęłam dłoń Marka.
Niech przyjdą, pomyślałam, matka we mnie szczerząca zęby w ciemności. Tym razem jestem gotowa.
Jeśli chcesz więcej takich historii lub chcesz podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tego, co byś zrobił w mojej sytuacji, chętnie się z Tobą skontaktuję. Twoja perspektywa pomaga tym historiom dotrzeć do większej liczby osób, więc nie krępuj się komentować i dzielić.