Telefon zawibrował w schowku z absurdalną siłą, jakby ten prosty dźwięk właśnie uderzył mnie w żebra.
CAMILLE: ODWRÓĆ TO. TERAZ.
Przez sekundę moje palce zacisnęły się na kierownicy tak mocno, że bolały mnie kostki.
Przeczytałam wiadomość raz.
Dwa razy.
Trzy razy.
Potem spojrzałam w lusterko wsteczne.
Léa, po raz pierwszy w życiu, nie odzywała się ani słowem.
Przycisnęła torbę do piersi jak tarczę.
Inès patrzyła na swoje kolana.
ux.
Za cicho.
Za mało.
Za cicho.
Nie odebrałam.
Przyspieszyłam.
Trzydzieści sekund później telefon zaczął dzwonić.
Na ekranie pojawiło się imię mojej siostry.
Camille.
Odrzuciłam połączenie.
Oddzwoniła.