Jej głos brzmiał napięty. „Alice, musisz natychmiast przyjść do biura”.
„Dlaczego?”
„Zostawiła ci telefon. I liścik. Były na moim biurku. Właśnie wróciłam dziś rano z odwiedzin u chorego dziadka i je znalazłam. Przyjedź natychmiast”.
Nie zadzwoniłam do Ryana. Chwyciłam kluczyki i przejechałam 65 kilometrów do miasta z sercem bijącym tak mocno, że palce trzęsły mi się na kierownicy.
Megan czekała w pobliżu recepcji, blada i załamująca ręce. Po cichu zaprowadziła mnie do swojego biurka.
Leżała tam koperta z moim imieniem i nazwiskiem napisanym ręką Claire. Obok leżał telefon Claire. Myślałam, że zgubiła go razem z samochodem. Wyobrażałam go sobie na dnie rzeki, z każdym słowem, którego nie zdążyła wypowiedzieć.
Megan wyszeptała: „Ochroniarz powiedział, że tego dnia się spieszyła i musiała je zostawić”.
Palce ledwo się poruszały, gdy otwierałam kopertę.
„Alice, jeśli to czytasz, to czas, żeby prawda wyszła na jaw. Nie ufaj Ryanowi. Włącz ostatni film z galerii na tym telefonie”.
Przestałam oddychać.