Ale widziałam rzeczywistość. Widziałam włosy mojej córki pokrywające podłogę niczym coś, co jej skradziono podczas wojny.
Sala rozpraw była mniejsza, niż sobie wyobrażałem. Judith pojawiła się w granatowym garniturze ze złotymi guzikami, wyglądając na obrażoną, a nie zawstydzoną. Dustin przyszedł z nią. Usiadł obok swojej matki, zamiast obok mnie i Meadow.
To samo w sobie powiedziało sędziemu wszystko, czego nie potrzebowałem, by to wyjaśnić.
Sędzia Patricia Hawthorne miała srebrne włosy, bystre spojrzenie i rodzaj ciszy, która sprawia, że nieuczciwi ludzie czują się nieswojo. Czytała protokoły bez przerwy. Uważnie studiowała zdjęcia. Potem spojrzała na Judith.
„Pani Cromwell, czy ogoliła pani głowę temu dziecku?”
Judith stała prosto. „Sprostowałam próżność mojej wnuczki”.
Wyraz twarzy sędziego ani drgnął. „Czy ogoliła pani głowę temu dziecku wbrew jej woli?”
„Jej ojciec dał mi pozwolenie”.
Sędzia Hawthorne zwrócił się do Dustina. „Panie Cromwell?”
Dustin nerwowo poprawił krawat. „Ufałem osądowi mojej matki”.
„Czy wiedział pan, że zamierzała ogolić głowę pańskiej córki?”
„Wiedziałem, że planuje ściąć włosy.”
„Ściąć czy ogolić?”
Zawahał się. „Powiedziałem jej, żeby zrobiła to, co uważała za konieczne.”
Sędzia lekko odchylił się do tyłu. „Czy uznałby pan za dopuszczalne, gdyby ktoś pana powstrzymał i ogolił głowę w ramach kary?”
„To co innego.”
„Bo jest pan dorosły?”