Ernesto wskazał na smartwatch leżący na stole. Włączył nagrywanie, gdy Valeria zaczęła mówić. Jej zeznania, digoksyna, Iván i dom w Los Cabos – wszystko zostało nagrane.
Arturo zachował kopię, zapieczętował testament i obiecał skontaktować się z władzami po śmierci Ernesta. Mateo ponownie próbował odmówić, ale Ernesto ścisnął jego dłoń.
„Nie dziedziczy się szczęścia. Dziedziczy się odpowiedzialność”.
Trzy dni później Ernesto zmarł o świcie.
Valeria odebrała telefon o 6:20. Iván spał obok niej w domu Ernesta. Wysłuchała kondolencji, rozłączyła się i uśmiechnęła.
„To koniec. Koniec”.
Zorganizowała prosty, niedrogi pogrzeb. Przed pracownikami i znajomymi udawała zdruzgotaną, choć pod czarnym welonem nie uroniła ani jednej łzy. Wśród zgromadzonych zobaczyła Mateo i poczuła niewytłumaczalny niepokój.
Tydzień później termin wizyty został ustalony.
Czynność notariusza.
W biurze pojawiła się Valeria z Ivánem i prawnikiem. Mateo siedział już obok Laury i Rogelio.
Arturo otworzył dokument.
„Zgodnie z wyraźnym testamentem Ernesto Salgado, cały jego majątek przechodzi na Mateo Hernándeza”.
Valeria zareagowała po kilku sekundach.
„Z tym pracownikiem? Jestem jego żoną!”
„Testament został podpisany wraz z zaświadczeniem lekarskim i nagraniem wideo. Ponadto znajdują się tam informacje, które uzasadniają wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci pana Salgado”.
Potem odtworzył nagranie.
Głos Valerii wypełnił biuro:
„Mam dość udawania, że cię kocham… Digoksyna zrobiła swoje… Iván i ja będziemy cieszyć się twoimi pieniędzmi”.
Iván zbladł. Valeria rzuciła się na biurko, ale Rogelio ją powstrzymał.
„To nagranie jest fałszywe!”
„Prokuratura to ustali” – powiedział Arturo. Szpital przekazał już próbki toksykologiczne. Zakupy leków i związana z nimi korespondencja również zostaną sprawdzone.
Valeria wybiegła z samochodu. Na parkingu uderzyła Ivána w klatkę piersiową.
„Mówiłeś, że nie mogę się o nas dowiedzieć!”
„Nadal możemy to podważyć”.
„A jeśli nie możemy?”
Iván spojrzał na Mateo przez przednią szybę.
„Wtedy zmusimy go do wyrzeczenia się testamentu”.
Tej nocy Mateo powiedział Ximene, że wkrótce będą mogli zapłacić za jego operację. Dziewczynka płakała, tuląc go do siebie. Po raz pierwszy od lat jej matka mówiła o przyszłości, nie ściszając głosu.
Ale sześć dni później, gdy Mateo wracał z nocnej zmiany, przy krawężniku zatrzymał się czarny SUV. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn z zasłoniętymi twarzami i bili go, aż złamali mu trzy żebra.
Zanim wyszedł, jeden z nich pochylił się nad nim.
„Podpisz oświadczenie o zrzeczeniu się testamentu, albo następnym razem przyjedziemy po twoją siostrę”.
Mateo zdołał zadzwonić pod numer alarmowy 911. Nasłuchując syreny, zobaczył telefon, który zgubił jeden z napastników.
Ekran wciąż był włączony.
Właśnie otrzymała wiadomość od Ivána:
„Upewnij się, że dzisiaj wszystko rozumie. Jeśli będzie się opierać, wiesz, co z nią zrobić”.
A to był dopiero początek prawdy, która miała wyjść na jaw…
CZĘŚĆ 3
Mateo obudził się na izbie przyjęć z zabandażowanym torsem i śledczą siedzącą przy łóżku. Nazywała się Daniela Robles i trzymała telefon znaleziony na ulicy w przezroczystej plastikowej torbie.
„To urządzenie należy do jednego z napastników. Są tam wiadomości, depozyty i lokalizacje. Wszystko wskazuje na Ivána Rojasa”.
Mateo próbował usiąść, ale ból zmusił go do pozostania w bezruchu.
„Grozili mojej siostrze”.
„Wysłaliśmy już radiowóz do twojego domu. Nikomu nie wolno się do niej zbliżać. Opowiedz mi wszystko od początku”.
Mateo opowiedział zeznania Ernesta, testament i nagranie audio. Daniela wyjaśniła, że sekcja zwłok wykazała śmiertelne stężenie digoksyny. Ten wzorzec nie wskazywał na błąd medyczny: lek gromadził się przez miesiące.
Prokuratura uzyskała nakazy przeszukania domu w Interlomas, mieszkania Ivána i siłowni, w której pracował. W sypialni Valerii znaleziono sześć pustych opakowań po digoksynie, podrobione recepty i notatnik z datami, dawkami i zmianami tętna Ernesta. Przeszukanie jego komputera ujawniło informacje o zatruciu kardiologicznym i postępowaniu spadkowym.
Na telefonie Ivána znaleźli rozmowy, w których planowali przyspieszyć śmierć Ernesta, sprzedać fabrykę i przenieść się do Los Cabos. Były też wiadomości wysłane po spisaniu testamentu.
„Ten sanitariusz ukradł nam życie” – napisała.
„To da się naprawić” – odpowiedział Iván.
Daniela pokazała Mateo zdjęcie Ximeny wychodzącej z gabinetu lekarskiego.
„Śledzili ją przez dwa dni”. Dlatego nie będziemy czekać.