Myślałam, że moje urodziny zmienią wszystko – na lepsze. Miałam w torebce USG, sekret, którym w końcu byłam gotowa się podzielić. Ale zanim zdążyłam się odezwać, wręczył mi prezent. Uśmiechnęłam się, otwierając go… aż zobaczyłam liścik. „Odchodzę od ciebie”. Śmiech wypełnił pokój – niezręczny, zdezorientowany, obserwujący mnie. Czekający, aż się złamię. Ale nie. Po prostu złożyłam kartkę, odłożyłam ją i się uśmiechnęłam. Bo w tamtej chwili… coś we mnie nie pękło. Wyostrzyło się.