Wyciągnęłam elegancki, ciężki, zaszyfrowany platynowy smartfon – urządzenie, którego Marcus nigdy w życiu nie widział.
Nie zadzwoniłam na policję. Nie zamówiłam taksówki, żeby zawiozła mnie do domu i pozwoliła mi się wypłakać.
Wybrałam bardzo bezpieczny, prywatny numer. Zadzwonił dokładnie raz.
„Tak, pani przewodnicząca?” – natychmiast odpowiedział rześki, profesjonalny głos z silnym akcentem. To był dyrektor generalny hotelu St. Regis.
„Jean-Paul” – powiedziałam zimnym, spokojnym i
Przerażająco spokojna, pomimo krwi w ustach. „Muszę odblokować prywatną windę. Natychmiast sprowadźcie moją ochronę do alejki. A Jean-Paul? Zamknijcie główne drzwi Wielkiej Sali Balowej. Nikt nie wychodzi”.
3. Transformacja
Pięć minut później wyszłam z prywatnej, szybkobieżnej windy prosto do ogromnego, rozległego, dwupiętrowego apartamentu prezydenckiego penthouse, pięćdziesiąt pięter nad salą balową.
„Niewyrafinowana, brzydka gospodyni domowa” zniknęła w chwili, gdy otworzyły się drzwi windy.
Penthouse tętnił cichą, intensywną, hiperwydajną aktywnością. Dziś wieczorem nie był to pokój hotelowy; to było korporacyjne centrum dowodzenia. Moje prawdziwe życie czekało na mnie.
Jestem Elena Rostowa.
Nie jestem grafikiem, konsultantką ani gospodynią domową. Jestem nieuchwytną, niezwykle skrytą, multimiliarderką, prezeską, założycielką i większościowym udziałowcem Vanguard Holdings – globalnego konglomeratu private equity i logistyki, który kontrolował setki spółek zależnych na trzech kontynentach.
Pięć lat temu poznałam Marcusa na kameralnym spotkaniu korporacyjnym. Był charyzmatycznym, ambitnym, ale ostatecznie przeciętnym regionalnym menedżerem sprzedaży. Zakochałam się w jego determinacji, uroku i desperackiej chęci sukcesu.