„Ja nic dzisiaj nie zrobiłam” – powiedziałam, patrząc prosto na Carol. „A ona zrobiła”.
Carol zaśmiała się cichutko i lekceważąco. „Och, nie dramatyzuj. To przecież dzieci. Zapomną”.
„Nie” – powiedziała cicho Rachel. „Nie zapomną”.
Podniosłam Sophie. Noah wziął Rachel za rękę. Nikt nas nie zatrzymał. Po prostu patrzyli, zawstydzeni i milczący, co jakoś mnie jeszcze bardziej zirytowało.
Na zewnątrz zapięłam Sophie w foteliku, a Rachel pomagała Noahowi. Ręce trzęsły mi się tak bardzo, że upuściłam kluczyki.
Wtedy zawibrował mój telefon.
Na czacie rodzinnym pojawiła się wiadomość od Carol.
Carol: Niektórzy ludzie są zbyt wrażliwi. Pieniądze nie czynią dzieci rodziną.
Wpatrywałam się w nią.
Potem napisałam jedno zdanie.
Ja: Dla twojej wiadomości – jestem współpodpisującą kredyt samochodowy cioci Carol. Miłego czytania listu z żądaniem zajęcia samochodu.
Kliknęłam „wyślij”.