CZĘŚĆ 1
O godzinie 21:41 w domu w Jardines del Pedregal Iván Salcedo rzucił na stół 3 paragony.
Renata była blisko kuchni, ubrana w kwiecisty fartuch, pięć godzin po tym, jak przygotowała kolację dla Doñi Elviry, swojej teściowej.„Spójrz na to” – powiedział Ivan. „Oświetlenie, supermarket, apteka, czesne Nico za szkołę. Myślisz, że to bankomat, czy coś?”
Doña Elvira napiła się wody hibiskusowej i uśmiechnęła się.
—Mówiłem ci, synu. Są kobiety, które wychodzą za mąż tylko po to, żeby siedzieć i nic nie robić.
Nico, jego 6-letni syn, był w salonie i kolorował dinozaura. Nie wszystko rozumiał, ale słyszał głos ojca.
„Ivan, apteka poszła po lekarstwo dla Nico” – odpowiedziała Renata. „A rachunek za prąd wzrósł, bo twoja mama poprosiła, żeby klimatyzacja działała cały dzień”.
„Nie mieszaj w to matki” – przerwał. „Problem tkwi w tobie. Nie pracujesz, nie dajesz nic, a do tego zachowujesz się arogancko”.
Przez osiem lat Renata pozwalała Iwanowi czuć się wielkim zwolennikiem tej sprawy. Milczała, gdy chwalił się, że „jego żonie niczego nie brakowało, bo był prawdziwym mężczyzną”.
Prawda była inna.
Dom nie należał do Ivána. Podobnie jak ciężarówka, którą jeździł. Jego ubezpieczenie zdrowotne, karty kredytowe, członkostwo w klubie, a nawet rzekoma premia dla kierownictwa – wszystko to zostało opłacone z kont Renaty.
A firma budowlana, której Iwan wydawał polecenia, wcale nie była firmą jego szefa.
Należał do Grupo Monteverde, majątku, który Renata odziedziczyła po ojcu.
„Od jutra” – powiedział Iwan – „nie dam ci ani jednego pesosa. Ani za sukienki, ani za twoje kaprysy zadbanej damy”.
Doña Elvira wybuchnęła śmiechem.
— Zgadza się, synu. Niech się nauczy, ile kosztuje utrzymanie.
Renata spojrzała Iwanowi prosto w oczy.
Czy jesteś pewien, że chcesz to zrobić na oczach swojego syna?
„Niech posłucha” – odpowiedział. „W ten sposób nauczy się, że nikt nie powinien nosić przy sobie bezużytecznej osoby”.
Ołówek Nico upadł na podłogę.
Renata powoli zdjęła fartuch.
-Dobra.
Iwan zmarszczył brwi.
-Co powiedziałeś?
—W porządku. Od jutra każdy będzie żył swoim życiem.
Doña Elvira uderzyła pięścią w stół.
—Zanim staniesz się tak arogancki, podgrzej mi zupę.
Renata poszła do kuchni, wyłączyła kuchenkę i włożyła zupę do lodówki.
Następnie udał się do studia, otworzył sejf znajdujący się za obrazem Talavery i wyciągnął czarny folder.
Na okładce widniał napis: „Cofnięcie wsparcia rodziny i kontroli operacyjnej”.
Renata napisała do swojego prawnika:
„Zacznijcie wszystko o 8:00. Nie będę dłużej tolerować upokarzania mnie przez kogoś.”
Na dole Iwan krzyknął:
—Renata! Mama na mnie czeka!
Zamknęła teczkę z przerażającym spokojem.