„Ta decyzja należy do skarbnika, nie do mnie”.
„Mógłbyś ich przekonać”.
„Mogłbym. Nie zrobię tego”.
Jego twarz się skrzywiła.
„Wolałbyś, żeby zamknęli sklep twojej córki?”
„Twój sklep nie zostanie zamknięty, bo sprzedaję warzywa. Zostanie zamknięty, bo wydajesz pieniądze dostawców na pozory”.
„Camille chce, żebym wszystko naprawił”.
„Camille zaczyna rozumieć, co przed nią ukrywałeś”.
W końcu zapytał o warunki umowy o pracę.
Były proste.
Musiał ustalić pisemny harmonogram płatności faktur.
Wydłużony czas oczekiwania kierowców będzie rekompensowany.
Jego sklep będzie rezerwował odpowiednią powierzchnię dla
na dostawy i umożliwiłby dostęp do toalet.
Każda odmowa przyjęcia towaru powinna być uzasadniona, zanim trafi on na półki.
Na koniec powinien publicznie przeprosić pracowników i producentów, których upokorzył.
„Publicznie?” powtórzył.
„Twoje obelgi były publiczne”.
„Chcesz mnie rzucić na kolana przed swoimi przyjaciółmi”.
„Nie proszę o przeprosiny dla siebie”.
Wydawał się zaskoczony.
„Dlaczego?”
„Ponieważ nie potrzebuję twojej aprobaty, żeby poznać wartość mojej pracy. Ale twoi kierowcy, twoi pracownicy i robotnicy rolni polegają na tych zawodowych relacjach. Dałeś im do zrozumienia, że muszą zaakceptować pogardę, żeby móc dalej pracować”.
„Co chcesz, żebym powiedział?”
„Prawdę. Że twój sklep sprzedaje efekt ich pracy, a nie wizerunek, który sam sobie stworzyłeś”.
Odmówił.
W poniedziałek Camille tymczasowo opuściła ich mieszkanie.
Nie wróciła do mnie. Wynajęła mały pokój, żeby Adrien nie mógł twierdzić, że nią manipuluję.
„Nie proszę cię, żebyś zniszczyła swoje małżeństwo” – powiedziałam jej.
„Nie zmuszasz mnie. Odkryłam, że kłamał też na temat rachunków sklepowych”.
Posiadała trzydzieści procent udziałów w firmie dzięki pieniądzom, które otrzymała od ojca. Mimo to Adrien podejmował wszystkie ważne decyzje bez jej wiedzy.
„Myślałam, że po prostu jest niezdarny w kontaktach z ludźmi” – dodała. „Teraz rozumiem, że jego pogarda służy temu, żeby uwierzyć, że nikt inny nie zasługuje na to, by podejmować decyzje”.
Trzy dni później Adrien zaakceptował nasze warunki.
Natychmiast uregulował część rachunków i podpisał plan spłaty gwarantowany przez bank.
W ramach przeprosin umówiliśmy się na spotkanie w jego sklepie przed otwarciem.
Pracownicy sklepu, kierowcy i przedstawiciele gospodarstwa byli obecni.
Adrien przygotował oświadczenie sporządzone przez jego prawnika.
„Jeśli niektóre z moich słów zostały źle zinterpretowane…”
Samira uniosła rękę.