W całym pomieszczeniu zapada cisza.
Błyski światła przypominają błyskawice.
Patrzę na Ericę. Potem na Raldy’ego.
„Widzę je doskonale” – mówię zimnym głosem.
Raldy blednie.
Erica upuszcza kieliszek z winem.
„C-Celestino? Widzisz?” – jąka się.
Prawdziwa pułapka
Uśmiecham się. Uśmiech pełen goryczy… i zwycięstwa.
—Od miesiąca. Widziałem, jak zaplanowali moją śmierć. Widziałem, jak pluli mi do jedzenia. I przede wszystkim…
Wskazuję na gigantyczny ekran za sceną.
Nagle, zamiast nagrania firmowego, zaczyna odtwarzać się nagranie. Ukryte kamery w naszej sypialni i w biurze. Widać ich przytulających się. Słychać, jak wyznają, że sabotowali hamulce samochodu w noc śmierci mojego ojca.
Szmer widowni przeradza się w chaos.
„Mam nie tylko Cesję Praw” – mówię, wyciągając kolejną kopertę. „Mam też nakaz aresztowania nas obu. Prokuratura już jest na zewnątrz”.
Upadek
Raldy próbuje się na mnie rzucić, ale ochroniarze, których sam wynająłem na tę noc, obezwładniają go, zanim zdąży mnie dotknąć.
Erica próbuje uciec bocznym wyjściem, ale tajniacy zatrzymują ją, zanim dociera do holu.
Podchodzę do Raldy’ego, który klęczy teraz na ziemi.
Pochylam się i szepczę, na tyle głośno, żeby mógł usłyszeć:
„Mówiłeś, że jestem ślepy i nie zobaczę twojej zdrady. Ale to ty jesteś naprawdę ślepy, Raldy. Oślepiony chciwością… tak ślepy, że nie zauważyłeś, że już otworzyłem oczy”.
Dram Dokument Przydziału Praw na jego oczach.
Imperium Vuyen nadal należy do mnie.
I po raz pierwszy od dwóch lat świat, który kiedyś był ciemnością, staje się jasny… ponieważ cienie, które próbowały mnie zniszczyć, w końcu zniknęły.