Jest jeden szczegół w tym małżeństwie, który wyróżnia się spośród pozostałych. Leopold poprosił Małgorzatę, żeby zwracała się do niego „wujku” po niemiecku.
„Wujku” – tak go nazywała.
„Gretl” – tak ją nazywał.
Dzielili łóżko, a ona miała szesnaście lat, gdy poczęto ich pierwsze dziecko. Współczesne relacje mówią, że szczerze się kochali, dzielili miłość do muzyki i razem chodzili do opery. Jednak uczucie nie zmienia biologii. Małgorzata zachowała swoją hiszpańską tożsamość w Wiedniu, otaczając się hiszpańskimi sługami i ledwo ucząc się niemieckiego. Była nastolatką w zimnym mieście, które w końcu ją zabije, spodziewając się, że jak najszybciej urodzi dziedzica. Dworzanie obserwowali ją z klinicznym dystansem rzeczoznawców bydła. Depesze dyplomatyczne czytały się jak raporty weterynaryjne, katalogując jej cerę, apetyt i cykl menstruacyjny. Niektórzy wyrażali nawet nadzieję, że „słaba cesarzowa” wkrótce umrze, aby Leopold mógł poślubić kogoś silniejszego.
Od momentu przybycia do Wiednia ciało Małgorzaty nie zaznało spokoju. Albo nosiła dziecko, dochodziła do siebie po porodzie, albo opłakiwała pogrzeb. Zaszła w ciążę zaraz po ślubie, mając szesnaście lat. Ferdinand Wenzel urodził się w 1667 roku i zmarł w wieku trzech i pół miesiąca. Małgorzata miała siedemnaście lat i już chowała swoje pierwsze dziecko. Szybko zaszła w ciążę; Maria Antonia urodziła się w 1669 roku i była jedyną, która przeżyła niemowlęctwo. Zaszła w ciążę ponownie, wciąż dochodząc do siebie, a Johann Leopold urodził się i zmarł tego samego dnia w 1670 roku. Małgorzata miała osiemnaście lat. Potem nastąpiło poronienie. Następnie Maria Anna Antonia urodziła się w 1672 roku i żyła tylko czternaście dni. Małgorzata miała dwadzieścia lat, a troje z jej czworga dzieci było już w grobie.
W wieku dwudziestu jeden lat była w ciąży lub wracała do zdrowia przez sześć lat bez przerwy. Jej tarczyca zaczęła się powiększać – powstało wole. Schorzenie to powodowało zmęczenie, zaburzenia rytmu serca i zwiększone ryzyko poronienia. Był to widoczny znak, że jej ciało się rozpada. Pod koniec 1672 roku, w czwartym miesiącu siódmej ciąży, dostała wysokiej gorączki. Utrzymywała się ona przez osiem dni. Diagnoza brzmiała: zapalenie oskrzeli, ale w ciele wyniszczonym przez ciągłą ciążę i obciążenia genetyczne, to wystarczyło. Małgorzata Teresa zmarła 12 marca 1673 roku. Miała dwadzieścia jeden lat i osiem miesięcy. Dziecko, które nosiła, zmarło wraz z nią.
Leopold był u jej boku i płakał tak głośno, że dworzanie nie mogli go uciszyć.
„Moje serce pęka”, napisał, „lecz niech Twoja wola zawsze się spełni”.
Nazywał ją swoją „jedyną Małgorzatą”, jednak ożenił się ponownie w ciągu czterech miesięcy. Jego druga żona, również Habsburg, zmarła w wieku dwudziestu dwóch lat po dwóch nieudanych ciążach. Jego trzecia żona, która nie była Habsburg, dożyła pięćdziesięciu pięciu lat i urodziła dziesięcioro dzieci. Nie sposób nie zauważyć tego schematu. Jedyne żyjące dziecko Małgorzaty, Maria Antonia, odziedziczyła uszkodzenie na poziomie komórkowym ze współczynnikiem inbredu 0,3053 — wyższym niż w związku brat-siostra. Poszła dokładnie w ślady matki: wyszła za mąż w wieku szesnastu lat, natychmiast zaszła w ciążę i zmarła w wieku dwudziestu trzech lat. Jej syn, wnuk, który miał odziedziczyć Hiszpanię, zmarł w wieku sześciu lat, co wywołało wojnę o sukcesję hiszpańską. Habsburgowie zapędzili się w kozi róg, w którym nie byli w stanie utrzymać imperium, które zbudowali.