Znalazłem Stado w piwnicznym kinie domowym. Było to ogromne, dźwiękoszczelne pomieszczenie wyłożone pianką akustyczną i skórzanymi fotelami. Generator zapasowy jeszcze się nie załączył. Byli uwięzieni w ciemności, ich przerażone głosy odbijały się od ścian.
„Grant, sprawdź wyłącznik!” krzyknął Leo, a jego głos łamał się ze strachu.
Wszedłem do pokoju i zamknąłem za sobą ciężkie drzwi akustyczne. Sięgnąłem do panelu ściennego i włączyłem oświetlenie awaryjne. Pokój natychmiast zalała ostra, krwawa, czerwona poświata.
Nie miałem maski. Chciałem, żeby zobaczyli moją twarz.
Stałem na dole stadionu, trzymając w prawej ręce ciężkie stalowe nożyce ogrodowe, a w lewej prywatną, zaszyfrowaną księgę Juliana Sterlinga – zapisaną na srebrnym pendrive’ie.
„Co do cholery?” Toby wyjąkał, cofając się. „Kim jesteś?”
Zanim ktokolwiek zdążył się ruszyć, ciężkie drzwi za mną gwałtownie zatrzęsły. Rozległ się dźwięk blokady klawiatury i drzwi otworzyły się gwałtownie. Julian Sterling wpadł do kina domowego, otoczony Eliasem Vance’em. Twarz Juliana poczerwieniała z wściekłości.
„Kim ty do cholery jesteś?” – krzyknął Julian, przenosząc wzrok ze mnie na przerażonego syna. „Jak minąłeś moich ludzi? Każę cię zamknąć w więzieniu federalnym do końca twojego żałosnego życia!”