CZĘŚĆ 1
„Jeśli przyjdzie w tej absurdalnej peruce, sam posadzę ją przy dziecięcym stoliku”.
To właśnie usłyszała Doña Mercedes Robles z hotelowego korytarza, zaledwie dwie godziny przed ślubem jej jedynego syna.
Miała 68 lat, zbudowała fortunę cegła po cegle ze swoim zmarłym mężem, a jej świeżo ogolona głowa wciąż piekła, jakby wstyd miał ostre jak brzytwa ostrze.
Poranek rozpoczął się od upiornej ciszy w jej sypialni w domu Lomas de Chapultepec. Mercedes otworzyła oczy, zanim zadzwonił budzik. Miał to być dzień ślubu Santiago, jej syna, jej dumy, małego chłopca, którego tuliła, gdy spał, gdy jeszcze mieszkali w wynajętym mieszkaniu w dzielnicy Portales.
Przeczesała dłonią swoje srebrne włosy.
Nic nie znalazła.
Wyprostowała się. Podbiegła boso do lustra w garderobie i zamarła.
Ogolili jej głowę całkowicie, gdy spała.
Na stoliku nocnym leżała złożona karteczka. Od razu rozpoznała idealne pismo Renaty, swojej przyszłej synowej.
„Teraz naprawdę wyglądasz na to, kim jesteś: uciążliwą staruszką”.
Mercedes poczuła, że nogi się pod nią uginają.
Nie chodziło tylko o włosy. Nie chodziło tylko o okrucieństwo. Chodziło o ukryte przesłanie kryjące się za tą drwiną: Renata czuła się już tak, jakby wszystko do niej należało.
I prawie tak było.
Nazajutrz po ślubie Mercedes zaplanowała przelew 2,4 miliarda pesos na fundusz powierniczy dla Santiago i Renaty. To była obietnica, którą złożyła mężowi, Don Ernesto, przed jego śmiercią: kiedy ich syn założy rodzinę, będzie miał dożywotnie zabezpieczenie.
Ale Ernesto nigdy nie poznał Renaty.
Na początku Mercedes próbowała się w niej zakochać. Renata była piękna, dobrze wychowana, z tym delikatnym głosem, który sprawiał, że wszyscy wierzyli, że nie skrzywdziłaby nawet muchy. Pochodziła z niegdyś zamożnej rodziny z Guadalajary, ale mówiła tak, jakby urodziła się wśród włoskiego marmuru i kryształów.
Santiago ją uwielbiał.
Mercedes natomiast zaczęła dostrzegać drobne szczegóły. Renata żartowała z jej wieku. Krytykowała jej suknie. Śmiała się z rodzinnych tradycji. Usunęła z menu weselnego czarnego pieprzyka, który uwielbiał Don Ernesto, ponieważ „za bardzo pachniał tanią knajpą”. Ulubione kwiaty Mercedes zastąpiła importowanymi kompozycjami. Nie chciała używać pereł babci Robles, ponieważ, jak twierdziła, „wyglądały, jakby były z pogrzebu”.
Wszystko, co należało do rodziny Santiago, ją drażniło.
Poprzedniego wieczoru, podczas kolacji przedślubnej w Polanco, Mercedes usłyszała coś, czego nie mogła zapomnieć. Była w toalecie restauracji, gdy weszła Renata z druhnami.
Jedna z nich powiedziała:
„Przynajmniej starsza pani za wszystko płaci”.
Renata wybuchnęła śmiechem.
„Jest 2,4 miliarda powodów, żeby znosić ją jeszcze jeden dzień”.
Mercedes zamarła za drzwiami kabiny.
Renata mówiła dalej. Powiedziała, że po transferze przekona Santiago, żeby przeprowadził się do Madrytu. Powiedziała, że Mercedes zostanie sama „ze swoimi wspomnieniami i sztywnymi meblami starej damy”. Powiedziała, że jeśli staruszka stanie się uciążliwa, mogą porozmawiać z lekarzem, żeby uznał ją za niezdolną do zarządzania swoimi finansami.
Mercedes chciała wyjść i się z nią skonfrontować.
Ale pomyślała o Santiago. Pomyślała o dniu swojego ślubu. Pomyślała, że może powinna poczekać.
Ta cierpliwość kosztowała ją włosy.
Zadzwoniła do Santiago drżącymi rękami. Nie odebrał. Wysłała mu SMS-a: „Synu, muszę się z tobą zobaczyć. Stało się coś poważnego”.
Renata odebrała z komórki.
„Nie zawracaj mu głowy. Dzisiaj jest jego dzień. Jeśli masz robić awanturę z powodu swojego wyglądu, lepiej zostań w domu”.
Mercedes podeszła do szafy.
Jej perłowo-niebieska sukienka, którą wybrała na matkę pana młodego, była pocięta na paski. Jej szkatułka na biżuterię zniknęła. Kamery bezpieczeństwa pokazały, że ktoś wyłączył alarm o 3:12 nad ranem.
Carmen, wieloletnia gospodyni domowa, płakała, kiedy wyznała:
„Doña Meche, widziałam, jak panna Renata wychodzi z twojej sypialni. Myślałam, że wiesz”.
Mercedes usiadła na łóżku. Przez kilka minut była po prostu staruszką, wdową z ogoloną głową, zdradzoną we własnym domu.
Potem podniosła wzrok.
Pogrzebała miłość swojego życia. Prowadziła firmę budowlaną, kiedy nikt nie chciał robić interesów z kobietą. Zbudowała fortunę, nie schylając głowy.
Nie zamierzała pozwolić, by młoda kobieta pomyliła jej dobroć ze słabością.
Zadzwoniła do siostry Teresy.
Potem zadzwoniła do swojego prawnika.
Dwie godziny później Teresa pojawiła się w nieskazitelnej srebrnej peruce, granatowej sukience i z groźnym spojrzeniem.
„Dzisiaj nie będziesz płakać, Meche” – powiedziała jej. Dziś zobaczysz ich miny, gdy ich mała szarada się rozpadnie.
Mercedes przybyła do Gran Hotel Reforma z ciężkim sercem.
Zastała Santiago w apartamencie, przebranego za pana młodego, tak bardzo podobnego do ojca, że o mało się nie załamała.
„Synu, Renata to zrobiła” – powiedziała mu, ledwo zdejmując perukę, by pokazać mu ogoloną głowę.
Santiago zbladł, ale za nim pojawiła się Renata w swojej białej sukience – idealna, promienna, jadowita.
„Och, Mercedes… co ona zrobiła z włosami?”
„Wiesz, co zrobiłaś”.
Santiago zmarszczył brwi.