Ze wspólnego konta zniknęły tysiące euro.
Przelewy, których nigdy nie autoryzowałam.
Kiedy się z nim skonfrontowałam, nawet nie próbował kłamać.
„Reorganizuję finanse” – powiedział.
„Reorganizuję? Po co?”
Włożył telefon z powrotem do kieszeni kurtki i spojrzał na mnie, jakbym była obcą osobą siedzącą w jego salonie.
„Dla mojej przyszłości”.
„A naszej przyszłości?”
Julien zaśmiał się krótko i sucho.
„Nadal uważasz, że istnieje jakieś „my”, Claire? Skontaktowałem się już z prawnikiem”.
Wniósł pozew o rozwód wkrótce po tym, jak wypisano mnie ze szpitala.
Zażądał przyznania mi głównej opieki nad Léą.
Mieszkania.
Samochodu.
Części moich oszczędności.
A jakby tego było mało, napisał w dokumentach, że od czasu operacji byłam niestabilna emocjonalnie.
Zatrudnił jednego z najbardziej przerażających prawników w Paryżu, mecenasa Adriena Vasseura.
Już ledwo wiązałam koniec z końcem, żeby opłacić kolejne wizyty.