„Będziecie mieli czas, żeby to omówić” – odpowiedziała. „Teraz trzymaj ręce tak, żebym mogła je widzieć”.
Marcus zaśmiał się urwanym śmiechem. „Mówisz poważnie?”
„Tak”.
Spojrzał na mnie. „Powiedz im, że to szaleństwo”.
Stałem przy ladzie z telefonem w dłoni. Wyobrażałem sobie ten moment przez cały ranek. W wyobraźni byłem zimny i nieustraszony.
W rzeczywistości trzęsły mi się kolana.
Ale mój głos pozostał spokojny.
„Nie mam im nic do powiedzenia, czego już nie wiedzą”.
Detektyw Kendrick skinął głową na policjanta.
„Panie Vane, proszę się odwrócić”.
„Za co?”
„Za przesłuchanie w sprawie manipulacji pojazdem, spisku i usiłowania zabójstwa”.
To słowo zmieniło atmosferę.
Marcus uniósł ręce. „Nie. Nie rozumiesz. Ten samochód miał…”
Przerwał.
Ale było za późno.
Wszyscy słyszeli, jak zdanie próbuje dokończyć.
Funkcjonariusz założył mu kajdanki. Dźwięk był cichy, niemal zbyt cichy jak na koniec małżeństwa.
Marcus odwrócił się do mnie, gdy go wyprowadzali.
„Myślisz, że wygrałeś?” zapytał. „Myślisz, że to cię uchroni?”
Podszedłem wystarczająco blisko, żeby mnie usłyszał, ale nie na tyle blisko, żeby mnie dotknął.
„Nie” – powiedziałem. „Chyba w końcu przestałem udawać”.
I przez sekundę znowu zobaczyłem mężczyznę z garażu.
Bez łez.
Bez strachu.
Tylko prawdę.
CZĘŚĆ 3
Po tym, jak zabrali Marcusa, detektyw Kendrick została.
„Powinieneś usiąść” – powiedziała.
„Nic mi nie jest”.
„Nie ma mowy”.
O mało nie zaczęłam się kłócić, ale moje nogi dały mi szczerą odpowiedź. Usiadłam przy kuchennym stole.
Detektyw Kendrick odsunęła krzesło naprzeciwko mnie.
„Muszę to wyjaśnić” – powiedziała. „Powiedziano ci, żebyś nie prowadziła samochodu. Powiedziano ci, żebyś się z nim nie kłóciła. Postąpiłaś zgodnie z tym. Ale Elaine, która prowadziła ten samochód, zostanie przesłuchana”.
„Wiem”.
„Czy wierzyłeś, że Elaine wiedziała, że coś jest nie tak z samochodem?”
Spojrzałam na rozbity kubek po kawie na podłodze.
„Tak”.
„Chciałeś, żeby się rozbiła?”
Pytanie padło dokładnie tam, gdzie wiedziałam, że się znajdzie.
Zadałam sobie to samo pytanie, kiedy jej dłoń zacisnęła się na kluczykach. Zadałam je, kiedy samochód wycofywał z podjazdu. Zadałam to pytanie, gdy Marcus krążył po domu, udając, że nie panikuje.
„Nie” – powiedziałam.
Detektyw Kendrick uważnie mi się przyglądał.
„Chciałam, żeby odmówiła” – kontynuowałam. „Chciałam, żeby się załamała i powiedziała prawdę”.
„Ale tego nie zrobiła”.
„Nie”.
„Dlaczego jej pan bezpośrednio nie ostrzegł?”
Przełknęłam ślinę.
Bo byłam zła.
Bo stała w moim garażu i traktowała moje życie jak przeszkodę.
Bo jadła przy moim stole, pożyczała ode mnie ubrania, płakała w moim pokoju gościnnym po rozwodzie i nadal pomagała swojemu bratu w planowaniu przeciwko mnie.
Bo jakaś część mnie chciała, żeby prawda ją coś kosztowała.
Ale odpowiedź, którą udzieliłam, też była prawdziwa.
„Bo bałam się, że Marcus ją zatrzyma, zniszczy dowody i ucieknie”.
Detektyw Kendrick to zapisał.
Wtedy zadzwonił mój telefon.