Złapała mnie za włosy.
I krzyknęła, żebym przestała marudzić i wyszła. Tymczasem mój ojciec z pogardą odwrócił wzrok, a siostra uśmiechnęła się, mówiąc, że w końcu będzie miała pokój dla siebie…
Dopóki nie pojawił się mój mąż.
I wszystko się zmieniło.
…
Nazywam się Claire Dubois. Mam trzydzieści jeden lat. I zostałam wyrzucona z domu dwadzieścia cztery godziny po cesarskim cięciu.
Nie z mojego mieszkania.
Ale z mieszkania moich rodziców w Saint-Denis, na przedmieściach Paryża, gdzie dochodziłam do siebie, ponieważ w mieszkaniu, które dzielę z moim mężem, Julienem Martinem, hydraulicy wciąż naprawiali przeciek wody, który doszczętnie zniszczył naszą sypialnię.
Julien poszedł do apteki kupić antybiotyki, kompresy i podpaski poporodowe przepisane przez szpital.
Byłam w moim starym pokoju, z córką Élise śpiącą w łóżeczku, poruszając się powoli, bo każdy krok napinał mi szwy.
Wtedy zadzwonił telefon mojej mamy, Monique. Gdy tylko się rozłączyła, weszła do pokoju z tym twardym spojrzeniem, które zawsze miała na myśli, gdy chodziło o moją siostrę.
„Twoja siostra przyjeżdża dziś po południu z dzieckiem” – powiedziała. „Ona potrzebuje tego pokoju bardziej niż ty”.
Pomyślałam, że to okrutny żart.
Moja siostra Sophie, dwa lata młodsza ode mnie, właśnie urodziła synka i zawsze była w centrum uwagi w domu.
Mimo to myślałam, że nawet moja mama nie byłaby w stanie powiedzieć tego kobiecie, która właśnie przeszła operację.
„Mamo, ledwo wstaję” – wyszeptałam. „Przynajmniej pozwól mi odpocząć, dopóki Julien nie wróci. Wtedy coś wymyślimy”.
A ona nawet nie mrugnęła.