„Gdzie jest Lucia?” krzyknąłem.
Jej wyraz twarzy zamarł.
„Była z Sofią”.
„Nie ma jej tam?”
Elena pokręciła głową.
Panika odmieniła jej twarz.
„Sofia!” krzyknęła.
Brak odpowiedzi.
Wtedy dobiegł cichy głos spod stołu numer dziewięć.
„Mamo?”
Lucia wyczołgała się, ściskając rysunek.
Elena pobiegła w jej stronę.
Drzwi frontowe rozsunęły się do środka.
Przez dym przedzierali się uzbrojeni mężczyźni ubrani w sprzęt taktyczny federalny, ale pierwszy mężczyzna, który wszedł do środka, nie miał odznaki.
Rozpoznałem go.
Asystent reżysera Harold Keene.
Skierował się bezpośrednio do Lucii.
Przeprowadziłem się, zanim pomyślałem.
Przeszedłem przez pokój i rzuciłem się na córkę, gdy tylko rozległ się strzał.
Poczułem palący ból w boku.
Uderzyłem o podłogę, przykrywając Lucię swoim ciałem.
Elena strzeliła dwa razy.
Keene upadł do tyłu, uderzając w wybite drzwi.
Przez jedną sekundę patrzyłem na nią z oszołomieniem.
Trzymała oburącz kompaktowy pistolet, pewnie i precyzyjnie.
Vittorio ją wyszkolił.
Oczywiście, że tak.
„Dominic” – wyszeptała Lucia pode mną.
To był pierwszy raz, kiedy wypowiedziała moje imię.
Dotknąłem jej twarzy.
„Jestem tutaj.”
Moja koszula była cała przesiąknięta krwią.
Elena uklękła obok nas.
„Musimy się ruszyć.”
Strażnicy Marco i Vittorio ruszyli w stronę kuchni, strzelając kontrolowanymi seriami. Rocco upadł przy wejściu. Paolo zaciągnął go za filar.
Obok nas pojawiła się moja matka, trzymając w jednej ręce pistolet.
„Tędy” – powiedziała.
Elena się cofnęła.
„Oczekujesz, że będziemy ci ufać?”
„Nie. Ale wyjście z piwnicy jest zagrożone. Jest jeszcze jedno przejście pod piwnicą z winem.”
„Skąd wiesz?” zapytałem.
Moja matka na mnie spojrzała.
„Ponieważ zbudował ją twój ojciec.”
Przeszliśmy przez kuchnię, gdy kule uderzały w stalowe blaty za nami. Z pękniętej rury buchała para. Kucharze i kelnerzy zniknęli, ewakuowani albo w ogóle nie zatrudnieni w restauracji.
Moja mama zaprowadziła nas na dół.
Vittorio szedł za nim z jednym strażnikiem. Marco niósł rannego sędziego na ramieniu.
„Zostaw go” – powiedziałem.
Whitmore jęknął.
Marco spojrzał na mnie.
„On zna imiona.”
„W takim razie utrzymajcie go przy życiu.”
U podnóża schodów weszliśmy do piwniczki na wino.
Setki butelek stały za żelazną kratą. Moja matka podeszła do kamiennego muru i przycisnęła dłoń do rzeźbionego herbu.
Nic się nie stało.
Nacisnęła ponownie.
Ściana pozostała zamknięta.
„Nie ma prądu” – powiedziała Elena.
„Dostępne jest ręczne zwolnienie.”
Moja matka sięgnęła za regał.
Zanim go znalazła, rozległ się szczęk pistoletu.
Sofia stała na drugim końcu piwnicy.
Była młodsza od Eleny, miała te same kasztanowe włosy i zimne oczy Vittoria. Jedną ręką obejmowała Lucię, która jakimś cudem wymknęła się z zamieszania.
Pistolet przystawiony był do skroni dziecka.
Elena przestała oddychać.
„Sofia” – wyszeptała.
Lucia jęknęła.
„Mamo.”
Vittorio zrobił krok naprzód.
„Sofio, opuść broń.”
Uśmiechnęła się.
„Spędziłem trzydzieści lat czekając, aż przemówisz do mnie jak dziadek”.
„Boisz się.”
„Nie. Bałam się, kiedy wychowywali mnie obcy ludzie. Bałam się, kiedy dowiedziałam się, że moja prawdziwa rodzina zostawiła mnie w ukryciu, podczas gdy Elena wyszła za mąż za imperium, które zabiło naszych rodziców”.
Twarz Eleny się skrzywiła.
„Nie wiedziałem, że istniejesz.”
„Wiedziałeś o tym od pięciu lat.”
„I przyszedłem po ciebie.”
„Przyszedłeś, bo Vittorio znalazł cię pierwszy.”
Moja matka podniosła broń.
Sofia mocniej przyc
isnęła lufę do skóry Lucii.
„Odłóż to, Caterina.”
Moja matka posłuchała.
To przeraziło mnie bardziej niż strzelanina na górze.
„Pracujesz dla Keene’a” – powiedziałem.
Uśmiech Sofii stał się szerszy.
„Keene pracował dla mnie.”
Vittorio wpatrywał się w nią.
„Co zrobiłeś?”
„Dokończyłem to, czego nasza rodzina nie była w stanie dokończyć ze względu na sentymenty.”
Spojrzała na Elenę.
„Miałeś tu przyprowadzić Dominica. Caterina miała przyprowadzić kapitanów. Keene miał wyeliminować oba imperia”.
„A ty?” zapytała Elena.
„Dziedziczę to, co pozostało”.
Zdrada została zaprojektowana z myślą o idealnej symetrii.
Valenti kontra Moretti.
Matka przeciwko synowi.
Siostra przeciwko siostrze.
Wszyscy zgromadzeni w jednym, zamkniętym budynku.
Sofia cofnęła się w stronę żelaznych drzwi.
„Otwórz przejście.”
Moja matka sięgnęła za stojak na wino i pociągnęła za dźwignię.
Kamień jęknął.
Pojawił się wąski tunel.
Zimne powietrze napłynęło z ciemności.
Sofia pociągnęła Lucię w tamtą stronę.
Zrobiłem krok naprzód, mimo że krew spływała mi po boku.
„Nie wyjedziesz z moją córką.”
Sofia spojrzała na mnie niemal z ciekawością.
„Twoja córka?”
Ona się zaśmiała.
Następnie sięgnęła do kieszeni płaszcza i rzuciła złożony dokument na podłogę.
Wylądował u stóp Eleny.
Na górze widoczna była plomba laboratoryjna.
Elena podniosła.
Jej wzrok przesunął się po stronie.
Z jej twarzy zniknęły wszelkie kolory.
„O co chodzi?” zapytałem.
Nie mogła odpowiedzieć.
Sofia się uśmiechnęła.
„Założyłeś, że oczy dowodzą wszystkiego. Caterina założyła, że ciąża zagraża linii Valenti. Vittorio założył, że Lucia łączy dwie linie krwi.”
Pochyliła twarz obok loków Lucii.
„Ale nikt nie zapytał, dlaczego pierwszy test DNA zniknął”.
Spojrzałem na Elenę.
„Co tu jest napisane?”
Jej ręka drżała, gdy podawała mi papier.
WYKLUCZENIE OJCOSTWA.
Dominic Valenti nie został wymieniony jako biologiczny ojciec Lucii.
Na chwilę piwnica zniknęła.
Był tylko dokument.
Dziecko.
Niemożliwe oczy.
„Nie” – powiedziałem.
Sofia weszła do tunelu.
„Powiedz mu, Eleno.”
Usta Eleny rozchyliły się.
Łza spłynęła jej po policzku.
„Nigdy nie wiedziałam” – wyszeptała.
„Kim jest jej ojciec?” zapytałem.
Nad nami nastąpiła kolejna eksplozja, która strąciła kurz z sufitu.
Sofia wciągnęła Lucię głębiej w ciemność.
Wtedy za nią wyłonił się mężczyzna.
Miał na sobie ciemny garnitur, nie miał na sobie żadnej zbroi taktycznej, a na prawej ręce nosił znajomy złoty pierścień.
Herb Valenti.
Pierścień mojego ojca.
Ten sam pierścień, który został z nim pochowany dziesięć lat temu.
Mężczyzna wszedł na jezdnię pod sygnalizacją świetlną.
Był starszy, niż pamiętałem, szczuplejszy, miał siwe skronie i bliznę na szyi.
Ale on żył.
Mój ojciec spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
„Witaj, synu.”
Nikt się nie ruszył.
Nie moja matka.
Nie Vittorio.
Nie Elena.
Mój ojciec położył jedną rękę na ramieniu Sofii, a drugą na głowie Lucii.
Wtedy Lucia spojrzała na niego oczami, które każdy dziedzic Valentiego nosił od pokoleń.
Spojrzał na nią z czymś niepokojąco bliskim czułości.
„Ona była ukrywana wystarczająco długo” – powiedział.
Broń mojej matki wypadła jej z ręki.
Zrozumiałem raport o ojcostwie.
Zrozumiałem oczy Lucii.
Prawda była jednak tak potworna, że mój umysł odmawiał jej przyjęcia.
Elena wpatrywała się w mężczyznę, który rzekomo zmarł przed poczęciem Lucii.
Jej głos był ledwie szeptem.
„Co mi zrobiłeś?”
Uśmiech mojego ojca zniknął.
Sofia wciągnęła Lucię do tunelu.
Kamienne drzwi zaczęły się zamykać.
Rzuciłem się do przodu.
Mój ojciec podniósł pistolet.
„Zabrałeś wszystko, co zbudowałem, Dominicu” – powiedział. „Teraz zabiorę ci jedyną rzecz, której naprawdę pragnąłeś”.
Przejście zostało między nami zamknięte.
A z drugiej strony kamienia usłyszałem krzyk mojej córki.
…Jeśli chcesz wiedzieć, co wydarzyło się później, wpisz „TAK” i polub, aby zobaczyć więcej.