Lekarze, których znałam z okładek magazynów, powitali go z szacunkiem należnym rodzinie królewskiej.
Jeden z nich odebrał poród dziecka premiera.
Kolejna pionierska operacja płodu.
Słynny, siwowłosy położnik serdecznie uścisnął mi dłoń. „Pani Vale, zaopiekujemy się panią i bliźniakami z wielką troską”.
Bliźnięta.
Zakryłam usta obiema dłońmi.
Kapitan Hayes stał obok mnie, jego laska bezszelestnie dotykała marmurowej podłogi.
Po raz pierwszy od miesięcy moja opanowanie legło w gruzach.
„Dlaczego mi pan pomaga?” – zapytałam.
Spojrzał przez wysokie, szklane okna na miasto w dole.
„Bo Adrian Vale niszczy ludzi i nazywa to biznesem. Bo kiedyś miałam córkę. Bo przypomina mi pani kogoś, kto zasługiwał na wsparcie, a nigdy go nie dostał”.
Tej samej nocy podpisałam ostatni dokument.
Nie zrzeczenie się praw do rozwodu.
Pozew wzajemny.
Oszustwo. Ukrywanie majątku. Przymus medyczny. Zniesławienie. Przemoc psychiczna. Defraudacja korporacyjna.
Na dole dokumentów adwokat wymienił jedno nazwisko jako głównego świadka.
Generał Elias Thorn.
Najbardziej utytułowany dowódca wywiadu swojego pokolenia.
Miliarder, założyciel Fundacji Hayesa.
Samotny weteran z sąsiedztwa.
Część 3
Ostateczna rozprawa była przepełniona widzami.
Adrian przybył uśmiechnięty i pewny siebie.
Celeste ubrana była na biało.
Jego matka nosiła perły.
Spodziewali się cichej egzekucji.
Mojej.
Ich adwokat wstał pierwszy, gładki jak olej. „Wysoki Sądzie, pani Vale manipulowała moją klientką, porzuciła małżeństwo i sfabrykowała te oskarżenia dla korzyści finansowych”.
Adrian pochylił głowę jak zraniony święty.
Ja pozostałem zupełnie nieruchomy.
Moja adwokat, Diana Cross, poprawiła pojedynczą kartkę papieru przed sobą. Była niska, elegancka i emanowała obecnością naładowanej broni.
„Panie Vale” – powiedziała spokojnie – „czy powiedział pan żonie, że jest pan bezpłodny z przyczyn medycznych?”
Adrian zamrugał. „To prywatna sprawa”.
„Powiedział pan jej?”
„Nie”.
„Czy świadomie pozwolił pan jej poddać się niepotrzebnym zabiegom, wiedząc, że główny problem z płodnością leży po pana stronie?”
Zacisnął szczękę. „Lekarze popełniają błędy”.