Kiedy dotarłam na oddział położniczy w Kecskemét, Tamás krążył po korytarzu.
Gdy mnie zobaczył, od razu podbiegł.
– Nareszcie!
Złapał mnie za ramię.
– Porozmawiaj z nimi!
Zdjęłam jego rękę.
– Powiedz mi najpierw, co się stało.
– Brigitta prawie nie czuła dziecka od wczorajszej nocy. Myślała, że po prostu śpi.
– Kiedy przyszedłeś?
Tamas spojrzał obok mnie.
– Po północy.
– Kiedy zauważyłeś, że mniej się rusza?
Nie odpowiedział.
Z drzwi wyszedł jeden z dyżurujących położników.
Znałam go z widzenia, ale nie pracował w moim oddziale.
– Krewny?
– Jestem szwagierką pacjentki.
Tamas natychmiast dodał:
– I lekarzem.
Kolega spojrzał na mnie.
– Wtedy prawdopodobnie zrozumiesz, dlaczego nie mogę szybko odpowiedzieć.
– Co zauważyli?
– Nieprawidłowy stan płodu. Ciąża jest z natury wysokiego ryzyka, a kilka poprzednich wyników badań wskazywało na poważne problemy.
Tamas przerwał.
– Ale moja żona powiedziała, że wszystko jest w porządku!
Położnik spojrzał na niego.
– Nie wszystko było w porządku.
– To dlaczego pozwolili mu wrócić do domu?
– Bo jego żona jest dorosła i może podejmować decyzje.
Twarz Tamása stężała.
– Co to znaczy?
Lekarz zamknął za nim drzwi.
– Wynik amniopunkcji potwierdził trisomię 18. Udzielono mu poradnictwa genetycznego. Szczegółowo wyjaśniono rokowanie i możliwe dalsze kroki.
– To nieprawda! – Głos Brigitty dobiegł z wnętrza.
Drzwi uchyliły się.
Leżał na łóżku, otoczony monitorami.
– Powiedzieli mi, że to tylko „ryzyko”!
Położnik odpowiedział spokojnie:
– Na początku rozmawialiśmy o ryzyku. Ale po amniopunkcji potwierdzono już aberrację chromosomową.
Brigitta wskazała na mnie.
– To on ich do tego przekonał!
Zatrzymałam się w drzwiach.
– Brigitta, przestań natychmiast.
– Chciałaś, żebym nie rodziła!
– Nie przygotowałam wyników badań genetycznych.
– Ale kazałaś nam rozważyć kontynuację ciąży!
– Ponieważ jako lekarz, moim obowiązkiem było powiedzieć ci, co oznaczają wyniki.
Tamas zwrócił się do położnika.
– Ale dlaczego go nie przekonali?
Lekarz spojrzał na niego przez kilka sekund.
– Przekonali go?
– No cóż… skoro mówił poważnie.
Położnik zawołała nas do małej sali konferencyjnej.
Wyjęła grubą teczkę.
– Jego żona za każdym razem otrzymywała te informacje.
Otworzyła ją.
– Oto dokumenty z konsultacji genetycznej.
Kartka papieru.
– Oto Pani pisemne oświadczenie, że chce Pani kontynuować ciążę pomimo szczegółowych informacji.
Kolejna strona.
– Oto zalecenie diabetologiczne.
Kolejna strona.
– Tutaj jest napisane, że współpraca dietetyczna jest niewystarczająca.
Tamas powoli usiadł.
Lekarz kontynuował nadawanie.
– Kilkakrotnie zalecali ściślejszą kontrolę poziomu cukru we krwi.
– Zmierzyłam go! – krzyknęła Brigitta z drugiego pokoju.
Lekarz spojrzał na nią.
– Pani dzienniczek pomiarów jest niekompletny.
– Bo nie chciałam się kłuć cały dzień!