Cztery dni po urodzeniu córki moje ciało przestało być moje.
Każdy ruch szarpał szwy, klatka piersiowa bolała mnie od karmienia, a od wyjścia ze szpitala prawie nie spałam. Nasza noworodek, Lily, spoczywała na mnie – jedyne, co ją uspokajało.
W tym czasie mój mąż, Grant Calloway, stał na parkingu szpitalnym… zerkając na zegarek.
„Możesz po prostu wziąć samochód do domu?” – zapytał nonszalancko, jakby prosił mnie o zakupy.
Wpatrywałam się w niego oszołomiona. „Co?”