Z każdym dniem nabierał coraz większego poczucia wyższości, aż w końcu osiągnął punkt krytyczny w sobotni wieczór, gdy dom znów wypełnił się hałaśliwymi przyjaciółmi. „To mój dom, a ty jesteś tylko starą dramatyczną królową, która musi nauczyć się, gdzie jej miejsce” – krzyknął, gdy poprosiłam go, żeby trochę przyciszył muzykę.
Nie kłóciłem się z nim ani nie uroniłem ani jednej łzy, tylko sięgnąłem do torby i położyłem kopertę z dokumentem bezpośrednio na stole obok jego piwa. Arogancki uśmieszek Tysona zniknął w chwili, gdy zobaczył oficjalny nagłówek kancelarii, i zaczął czytać dokument z wyrazem czystego zdumienia na twarzy.