Piwnica wyglądała zupełnie inaczej.
Była czysta, uporządkowana, prawie jak małe miejsce do pracy. Były tam pudełka, meble i rzeczy starannie poukładane.
A tam stał… jej mąż.
Wpatrywałam się.
Potem zapytałam: „Co się dzieje?”.
Wróciliśmy na górę i usiedliśmy, żeby porozmawiać.
Przyznał się do wszystkiego – stracił pracę, ukrył prawdę, popełnił błędy. Powiedział, że próbuje wszystko naprawić i pomóc dzieciom.
Moja siostra wyjaśniła mi, dlaczego mi nie powiedziała.