Zatrzymał się, trzymając chochlę w dłoni. „Przez jedenaście lat po śmierci mojej żony Very żyłem w milczeniu. Nauczyłem się w nim żyć, ale nigdy nie przestałem.
Nauczyłem się, jak to polubić. Bycie samemu w dużym domu w Austin… to po prostu inny rodzaj więzienia. Tutaj przynajmniej powietrze wydaje się prawdziwe”.
Wyjechał tej nocy i zatrzymał się w pobliskim hotelu. Ale wrócił o 8:30 następnego ranka z kawą. Stało się to naszym rytuałem. Przynosił zakupy, gotował coś prostego i rozmawialiśmy – nie o „wielkich sprawach”, ale o moich uczniach. Opowiedziałem mu o dumie Bena i dowcipie Paige. Słuchał w sposób, w jaki Evan nigdy nie potrafił. Evan ani razu nie zapytał o imię żadnego ucznia przez osiem lat.
Piątego dnia zadzwonił Evan.
„Jessica” – jego głos był ostry, ton mężczyzny, który już przydzielił role w sztuce. „Musisz podpisać zrzeczenie się praw do mieszkania. Wpłaciłem zaliczkę; jest moje. Nie utrudniaj tego”.
„Spłacałem połowę kredytu hipotecznego przez osiem lat, Evan. Mam rachunki”.
„Posłuchaj mnie” – syknął, a w jego głosie pojawił się nowy, ostry ton. „Mam prawnika. I Nicole – pielęgniarkę z kliniki. Jest gotowa zeznać, że byłeś niezdolny do pracy po operacji. Majaczysz. Podejmujesz „pochopne decyzje romantyczne” z nieznajomym w swoim pokoju. Jeśli będziesz się ze mną kłócić w sprawie mieszkania, każę ci uznać cię za niezdolnego do pracy”.