Nie odpowiedziałam.
„Nie idziesz tam, żeby im zaimponować” – powiedziała mama. „Idziesz tam, żeby udowodnić, że potrafisz wejść do tego pokoju i nadal oddychać”.
„A jeśli Madison tam jest?”
„To oddychaj głośniej. Zajmij miejsce, kochanie”.
Zaśmiałam się, mimo że oczy mnie piekły.
„Zajmij miejsce, kochanie”.
Zostawiłam kardigan na łóżku.
Potem wróciłam, złożyłam go i włożyłam do torby.
Dziesięć lat strachu nie zniknęło z powodu jednej czerwonej sukienki.
***
Spotkanie odbyło się w hotelu w centrum miasta, z jaskrawymi światłami, niebiesko-srebrnymi balonami i banerem z napisem „WITAMY Z POWROTEM, ROCZNICO 2016!”.
Stałam przed drzwiami sali balowej przez całą minutę, zanim pospiesznie podszedł mężczyzna z identyfikatorem komitetu.
„WITAMY Z POWROTEM, ROCZNICO 2016!”.
„Przepraszam” – powiedział. „Czy jesteś z obsługi imprezy?”.
Spojrzałam na swoją sukienkę, a potem z powrotem na niego.
„Chyba że hotel serwuje szampana na obcasach, to nie”.
Zaczerwienił się. „Przepraszam. Po prostu cię nie poznaję”.
„W porządku” – powiedziałam. „Większość ludzi nie pozna”.
Wskazał na stolik z identyfikatorami. „Weź swój, zanim wejdziesz”.
„Przepraszam. Po prostu cię nie poznaję”.
Od razu go znalazłam.
EVANGELINE.
Dotknęłam naklejki i zostawiłam ją tam.
Jeszcze nie.
***
W środku ludzie stali w kółku, śmiejąc się zbyt głośno i sprawdzając, kto się dobrze zestarzał. Starzy koledzy z klasy ściskali się, jakby nie ignorowali się nawzajem od dekady.
Dotknęłam naklejki.
Mężczyźni rozmawiali o pracy. Kobiety porównywały pierścionki, dzieci, domy i wakacje.
Kobieta przy barze spojrzała na mnie dwa razy. „Przepraszam, byłaś na naszych zajęciach?”
„Tak, byłam”.
Przechyliła głowę. „Czuję się okropnie. Nie poznaję cię”.
„Nie rób tego” – powiedziałam. „Nie jesteś jedyna”.
Zaśmiała się uprzejmie i odeszła.
„Przepraszam, byłaś na naszych zajęciach?”
Nikt mnie nie rozpoznał.
Ani jedna osoba.
Na początku bolało. Potem, kiedy Ashley stanęła przede mną z Brielle u boku, stało się to pomocne.
„Uwielbiam twoją sukienkę” – powiedziała Ashley.
„Dzięki”.
Brielle uśmiechnęła się. „Jesteś czyjąś osobą towarzyszącą? Przysięgam, że bym cię pamiętała”.
„Przyszłam sama”.
„Przysięgam, że bym cię pamiętała”.
Ashley uniosła brwi. „Odważna”.
„Ciekawa” – powiedziałam.
Brielle roześmiała się. „To usiądź z nami. Nasz stolik potrzebuje więcej energii i młodszych twarzy”.
Spojrzałam ponad nimi na ich stolik. Wszyscy mieli te same uśmiechy i te same przenikliwe oczy, tylko z lepszym makijażem.
„Mogę posiedzieć kilka minut”.
„To usiądź z nami”.
Ashley odsunęła dla mnie krzesło. „Więc, co robisz?”
„Mam
„Załóż zespół marketingowy”.
„Oczywiście, że tak” – powiedziała Brielle. „Wyglądasz, jakbyś wysyłała maile, których ludzie boją się ignorować”.
„Tylko wtedy, gdy na to zasługują”.
Ashley się roześmiała. „Lubię ją”.
To zabolało.
„Zarządzam zespołem marketingowym”.
W szkole Ashley kiedyś zapytała, czy boli mnie twarz od „tego” wyglądu. Teraz mnie polubiła, bo nie wiedziała, że jestem tą samą osobą.
Potem przyszła Madison, na tyle głośno, że odwróciły się trzy stoliki.
„Proszę, powiedz, że zajęłaś mi miejsce” – powiedziała, upuszczając kopertówkę obok szklanki Ashley.
Ashley uśmiechnęła się szeroko. „Madison, poznaj naszą nową przyjaciółkę”.
Madison spojrzała na mnie. „Cóż, dzięki Bogu”. Ten stolik potrzebował pomocy.
„Madison, poznaj naszą nową przyjaciółkę”.
Uśmiechnęłam się. „Ciężka noc?”
„Zjazdy absolwentów zawsze są ciężkie” – powiedziała Madison. „Zbyt wielu ludzi udaje, że szczyt formy osiągnęli po ukończeniu szkoły”.
„Chętnie pomogę” – odparłam. „Większość ludzi rzeczywiście osiągnęła szczyt formy w liceum, tylko nigdy by się do tego nie przyznała”.
Przez kilka minut brzmiała normalnie. Opowiadała o korkach, pracy i o tym, jak dziwnie jest widzieć wszystkich starszych.
Potem organizatorka postukała w mikrofon.
„Wszyscy, nie zapomnijcie o naszym „Gdzie oni teraz są?” Pokaz slajdów wkrótce się zacznie!”
“Ciężka noc?”
Madison klasnęła. “Och, to będzie niesamowite.”
Uśmiech Ashley zniknął. “Co wysłałaś?”